Oczekiwania były bowiem stosunkowo pesymistyczne po wtorkowym, bardzo słabym odczycie indeksu ZEW. Wówczas przełożyło się to na spadek eurodolara i nawet zdecydowanie gorsze od prognoz, środowe dane na temat sprzedaży domów na rynku wtórnym nie zdołały osłabić amerykańskiej waluty (gracze dyskontowali bowiem słaby odczyt dzisiejszego Ifo, a gdy ten okazał się niezły, reakcja mogła być już tylko jedna). Wczoraj dostaliśmy z kolei drugą porcję tych danych, czyli sprzedaż domów na rynku pierwotnym. Wspominałem wówczas, że trzeba mieć na uwadze to, że inwestorzy poniekąd uodpornili się na większe odchylenie od prognoz in minus danych z rynku nieruchomości, zatem jeśli sytuacja by się powtórzyła, to niekoniecznie musi to poważniej osłabić amerykańską walutę, bowiem faktyczne oczekiwania "ulicy" mogą być trochę niższe. Szacowano, że sprzedaż spadnie w lipcu o 2,3%, a spadła o 4,3%. Reakcją było ... umocnienie dolara. W rzeczywistości nie było to jednak raczej uczucie ulgi, że dane nie były dramatycznie słabe, ale bardziej fakt, że po publikacji dolar się nie osłabiał (jak nakazywałaby logika). Brak reakcji rynku na dane często przekłada się na rezygnację z już zajętych "pod dane" pozycji i właśnie wycofywanie się z nich (w przypadku eurodolara z długich) pozwoliło na umocnienie amerykańskiej waluty. Na rynek specjalnie wpływu nie miały publikacje zamówień na dobra trwałego użytku (-2,4% vs. 0,0%) oraz ilość cotygodniowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych (313k vs. 310k). Jeśli chodzi o dzisiejszy kalendarz danych makroekonomicznych, to jest w nim pustka. Jedynie o godzinie 16:00 pojawi się Ben Bernanke na corocznej konferencji szefów banków centralnych, więc być może podczas przemówienia uda mu się jakoś ruszyć rynkiem poprzez zasugerowanie dalszych poczynań FED w zakresie kształtowania polityki monetarnej. Generalnie jednak końcówka tygodnia powinna upłynąć raczej spokojnie.
EUR/USD
Choć mieliśmy wczoraj sporo wrażeń, to jednak wahnięcia na eurodolarze niczego nie zmieniły i w krótkim terminie nadal można zakładać, że posiadacze krótkich pozycji mają tu przewagę. Bykom w ramach wzrostowego odbicia nie udało się bowiem doprowadzić do przełamania poziomu 1,2850, gdzie znajdował się najbliższy opór. Wsparciem wciąż pozostają rejony 1,2760, której w godzinach wieczornych były testowane. Niżej popytu można się oczywiście spodziewać przy 1,27.
USD/JPY
Zdecydowanie spokojniej było na parz dolarjena. Tutaj można powiedzieć, że praktycznie nic się nie działo. Od środy mamy do czynienia z wąskimi wahaniami w ograniczonym zakresie. Sytuacja techniczna pozostaje tym samym bez zmian, czyli oporem jest rejon 116,70/80 i przekroczenie tego zakresu winno otwierać drogę do poziomu 117,86 (wierzchołki z lipca), natomiast od dołu wsparciem pozostaje ok. 3-tygodniowa linia trendu wzrostowego, znajdująca się obecnie przy cenie 116,00. Jej przekroczenie sugerowałoby spadek w kierunku 115,70, czyli dołków z zeszłego tygodnia.