Większej aktywności nie sprzyjał tym samym kalendarz danych makroekonomicznych. Poznaliśmy jedynie dane na temat lipcowej inflacji PPI w Eurolandzie, która nieznacznie przekroczyła prognozy, co w efekcie delikatnie umocniło eurodolara. Dzisiaj powinno być już nieco ciekawiej. Od rana zapoznamy się z indeksami PMI dla sektora usług we Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz Eurolandu. Poznamy także dane na temat sprzedaży detalicznej w Eurolandzie za lipiec. Szacuje się, że w ujęciu m/m spadła o 0,4%, natomiast w ujęciu rocznym wzrosła o 1,4%. Po południu opublikowane zostaną również pierwsze w tym tygodniu dane z rynku amerykańskiego, a będzie to Raport Challengera na temat planowanych zwolnień. Pierwsze, ważniejsze publikacje pojawią się jednak dopiero w środę, a będzie to Beżowa Księga, czyli raport o stanie amerykańskiej gospodarki. Inwestorzy dostaną więc kolejny impuls, który może przynieść jakieś argumenty dla FED w zakresie kształtowania polityki monetarnej.
EUR/USD
Z technicznego punktu widzenia wczorajszy dzień na eurodolarze nie wprowadził żadnych zmian. Nadal rynek oscyluje w zakresie konsolidacji 1,27 - 1,29. Wybicie się kursu poza ten obszar byłoby pierwszym impulsem do wyznaczenia nowego trendu. Póki co, nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość.
USD/JPY
Bardzo ciekawie zrobiło się za to na parze dolarjena. Początek tygodnia stał tu pod znakiem dosyć znaczącego umocnienia japońskiej waluty. Doszło na tej parze do przełamania około miesięcznej linii trendu wzrostowego. Taki układ zmienia więc sytuację posiadaczy długich pozycji na negatywną. Obecnie w ramach korekty podaży należałoby się spodziewać przy cenie 116,50 (zeszłotygodniowy dołek). Jeśli poziom ten zdołałby zatrzymać kupujących, powinniśmy być świadkami wyznaczenia jeszcze jednej fali spadkowej.