Premier Kaczyński kładzie na szalę swoją wiarygodność wysyłając uspokajające komunikaty o utrzymaniu kotwicy budżetowej. W świetle braku ważniejszych impulsów można utrzymać wczorajsze prognozy dotyczące kursów złotego.

Na rynku międzynarodowym również "mieszają" politycy. Euro lekko zdeprecjonowało się po wypowiedzi niemieckiego ministra finansów, który powiedział, że prezes Trichet powinien uważać, aby nie prowadzić zbyt restrykcyjnej polityki pieniężnej. EURUSD spadł z 1.2872 na 1.2838. Niemcy obawiają się, że kolejne podwyżki stóp procentowych mogą zdławić ich odradzający się wzrost gospodarczy.

Dane publikowane dzisiaj to: indeks PMI sektora usług w Eurolandzie (prognoza 57.4, poprzednio 57.9), dynamika sprzedaży detalicznej (również w strefie euro, prognoza 1.4% r/r, poprzednio 1.5% r/r) oraz Raport Challengera o planowanych zwolnieniach i nowych ofertach pracy (jest to firma zajmująca się poszukiwaniem zatrudnienia dla bezrobotnych).

Inwestorzy będą bacznie przyglądać się wydarzeniom w Azji, w tym tygodniu odbędzie się spotkanie Bank of Japan poświęcone m.in. analizie obecnych trendów gospodarczych w Japonii pod kątem prowadzonej polityki pieniężnej. W ocenie prezesa Fukui głównym problemem pozostają dynamicznie przyrastające inwestycje, które mogą doprowadzić do przegrzania koniunktury. W ocenie rynku BoJ przynajmniej raz podniesie stopy do końca roku (w październiku lub grudniu). Jen może spekulacyjnie zdeprecjonować się jeśli Fukui nie wyśle jastrzębiego sygnału rynkowi (tj. USDJPY na koniec roku na poziomie około 118, w miejsce oczekiwanych 108-110 jeśli podwyżki rzeczywiście nastąpią).