Reklama

TMS: Komentarz poranny

Złoty może nieco zyskać w ślad za słabszym dolarem na świecie Rynek międzynarodowy: Obserwowane w końcówce ubiegłego tygodnia umocnienie amerykańskiego dolara zostało wczoraj zatrzymane, a inwestorzy zdają się czekać na kolejne informacje, które potwierdziłyby słuszność wcześniejszych założeń. W efekcie notowania EUR/USD powróciły wczoraj powyżej poziomu figury 1,27 i przetestowaliśmy opory w okolicach 1,2740.

Publikacja: 12.09.2006 10:01

Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,2723 dolara.

Wczorajsza sesja upłynęła pod znakiem wystąpień przedstawicieli banków centralnych. Podczas spotkania "Grupy 10", czyli przedstawicieli największych banków centralnych świata przyznano, że walka z inflacją wciąż pozostaje kluczowa, a utrzymanie "jastrzębiej" polityki monetarnej nie zaszkodzi wzrostowi gospodarczemu. W tym tonie wypowiadał się zwłaszcza szef Europejskiego Banku Centralnego, Jean-Claude Trichet. Z kolei zapowiedziane na popołudnie wystąpienia trzech członków FED-u, pokazały, że wysoka inflacja w USA wprawdzie wciąż stanowi problem, ale nie padły konkretne słowa, iż może się to wiązać z zaostrzeniem polityki monetarnej w najbliższym czasie. Uwagę zwracają obawy związane z kondycją rynku nieruchomości - Cathy Minehan z Bostonu przyznała, że wcześniejsze założenia mogły być zbyt "optymistyczne". Z kolei zdaniem Williama Poole?a gospodarka ma się dosyć dobrze, a w kwestii zachowania inflacji, warto zaczekać na kolejne dane. To wszystko sprawia, że można założyć, że jeżeli FED rzeczywiście zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych na jesieni, to zrobi to z racji "wyższej konieczności". Takie założenia niestety nie pomagają dolarowi, który dzisiaj dodatkowo będzie pod presją związaną z publikacją danych o deficycie handlowym USA. Oczekuje się, że nierównowaga w handlu zwiększyła się w lipcu do poziomu 65,50 mld USD. Nastroje "pogarszają" ostatnie dane z Chin, które podały wczoraj, iż wartość eksportu przewyższyła w sierpniu import o 18,8 mld USD wobec 14,6 mld USD w lipcu. To sprawia, że rośnie presja na szybkie zrewaluowanie tamtejszego juana, a ekonomiści wskazują, że rosnąca globalna nierównowaga w handlu będzie osłabiać pozycję amerykańskiego dolara. Już jutro głos w tym temacie najpewniej zabierze amerykański Sekretarz Skarbu Henry Paulson, a cała sprawa będzie omawiana podczas zaplanowanego na najbliższy weekend spotkania G-7 w Singapurze.

Podsumowując, dzisiaj nie oczekiwalibyśmy umocnienia dolara. Tym samym okolice 1,2695 na EUR/USD można wykorzystywać do zakupów z celem do 1,2745. Zlecenie stop-loss sugerowalibyśmy ustawić w okolicach 1,2665.

Rynek krajowy:

Mimo, że od kilku dni widać dużą nerwowość na rynku, to poziom 4,00 zł za euro nie był nawet testowany, co pokazuje, że inwestorzy pozostają dosyć wstrzemięźliwi na informacje napływające ze świata polityki. Wczoraj przetestowaliśmy okolice 3,99 zł za euro i 3,15 zł za dolara, z których zawróciliśmy do dołu. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,98 zł, a za dolara 3,1270 zł.

Reklama
Reklama

Ogłoszenie wczoraj przez premiera Jarosława Kaczyńskiego terminu wyborów samorządowych na 12 listopada b.r., praktycznie ucina ewentualne spekulacje, co do ich połączenia z parlamentarnymi. Z kolei wypowiedzi Andrzeja Leppera, że do nowego rozdania mogłoby dojść na wiosnę, wydają się mało realne. Tym samym ostatnie wypowiedzi szefa Samoobrony w kwestii budżetu należy odbierać, jako mające na celu zbicie kapitału politycznego przed wyborami samorządowymi, a nie realne groźby. Ryzyko zwiększenia przyszłorocznych wydatków budżetowych powyżej tego, co już zostało przedstawione, wydaje się mało realne, chociaż jak to z polityką bywa, najpewniej podczas głosowań w Sejmie będzie dosyć nerwowo. Inwestorzy dobrze przyjęliby także ewentualny powrót do rządu Zyty Gilowskiej, co powinno być znane w najbliższych dniach. Na razie za pozytyw warto odebrać ostatnie sygnały płynące z resortu finansów, iż wykonanie tegorocznego planu deficytu po 8 miesiącach może być niższe od 50 proc.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych o bilansie płatniczym za lipiec, które zostaną podane o godz. 14:00. Naszym zdaniem możliwy jest deficyt na poziomie 150 mln EUR w kontekście 160 mln EUR nadwyżki odnotowanej w czerwcu. Z kolei "dziura" w handlu mogła wynieść 200 mln EUR. Istotniejsza będzie jednak analiza dynamiki eksportu i importu. W tle cały czas pozostawać będzie polityka - dzisiaj ma dojść do spotkania Andrzeja Leppera i Jarosława Kaczyńskiego, gdzie może dojść do "załagodzenia" ostatnich sporów. Inwestorzy będą także śledzić obrady sejmowej komisji śledczej ds. banków.

Naszym zdaniem złoty ma w najbliższym czasie szanse nieco zyskać na wartości. Notowania EUR/PLN mają szanse przetestować poziom 3,97 zł, a USD/PLN nawet 3,1150 zł.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

Reklama
Reklama

DM TMS Brokers S.A.

Możliwe umocnienie dolara w dalszej części tygodnia

Poniedziałkowa sesja przyniosła przejściowe odbicie eurodolara do poziomu 1,2740, jednak im bliżej końca sesji europejskiej tym bardziej dolar odrabiał straty, notując o godz. 16.30 poziom 1,2685 wobec euro. Obawy o możliwe ponowienie zamachów terrorystycznych w piątą rocznicę ataku na World Trade Center nie potwierdziły się pomimo gróźb ze strony Al-Kaedy. Inwestorzy chyba nie brali serio takiej możliwości, gdyż cena złota znacznie zniżkowała, osiągając na fali informacji o postępie w rozmowach pomiędzy Iranem a Unią Europejską poziom 588 dolarów za uncję. Dzisiaj na rynek nie napłynęły żadne istotne publikacje makroekonomiczne, wobec czego inwestorzy skupili się na treści wystąpień szefa EBC i członków FED. J.C. Trichet na konferencji po spotkaniu bankierów centralnych w Banku Rozliczeń Międzynarodowych znów wypowiadał się w jastrzębi sposób w kwestii polityki pieniężnej strefy euro. Według niego wzrost gospodarczy państw 12-stki nie jest zagrożony w 2006 i 2007 roku, co stwarza możliwość do dalszego podnoszenia kosztu pieniądza przez europejskie władze monetarne, których zadaniem jest baczne obserwowanie inflacji. Z kolei wystąpienie K. Minehan z bostońskiego FED-u było neutralne z punktu widzenia rynku, gdyż wskazała ona zarówno na zagrożenia inflacyjne jak i zagrożony wzrost gospodarczy za oceanem, wyrażając opinię niczym nieróżniącą się od uzasadnienia FED w sprawie braku podwyżek stóp procentowych na ostatnim posiedzeniu. Ciekawy raport na temat przyszłości amerykańskiego wzrostu PKB wydała za to amerykańska agencja National Association for Business Economics, której ekonomiści uważają, że PKB USA wzrośnie w 2007 r. o 2,7 proc. wobec szacowanych w maju tego roku 3,1 proc. Może to skłonić FED do utrzymania kosztu pieniądza na poziomie 5,25% w 2007 roku. Ważne dane z punktu widzenia kolejnego kroku FED ukażą się w piątek, gdyż opublikowany zostanie poziom inflacji w sierpniu. O ewentualnych podwyżkach stopy referencyjnej w USA będzie można dopiero mówić, kiedy po raz kolejny inflacja bazowa zanotuje wzrost.

Złoty zachowywał się stabilnie na początku tygodnia, notując o godzinie 16.30 poziom 3,1450 wobec dolara i 3,99 wobec euro. Pozytywna informacja dla krajowej waluty było oszacowanie przez ministra Kluzę realizacji deficytu za I-VIII poniżej 50% planu. Kolejne sygnały ze sceny politycznej mówiące o możliwym rozpadzie koalicji ze względu na nasilające się żądania Samoobrony nie robią już takiego wrażenia i nie wpływają znacząco na osłabienie złotego. Rynek czeka na decyzję Z. Gilowskiej w sprawie jej ewentualnego powrotu do rządu. Powrót byłej minister finansów na dawne stanowisko może wywołać przejściowe umocnienie złotego i jednorazową korektę w trendzie spadkowym naszej waluty.

Wojciech Maciak

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama