Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,2723 dolara.
Wczorajsza sesja upłynęła pod znakiem wystąpień przedstawicieli banków centralnych. Podczas spotkania "Grupy 10", czyli przedstawicieli największych banków centralnych świata przyznano, że walka z inflacją wciąż pozostaje kluczowa, a utrzymanie "jastrzębiej" polityki monetarnej nie zaszkodzi wzrostowi gospodarczemu. W tym tonie wypowiadał się zwłaszcza szef Europejskiego Banku Centralnego, Jean-Claude Trichet. Z kolei zapowiedziane na popołudnie wystąpienia trzech członków FED-u, pokazały, że wysoka inflacja w USA wprawdzie wciąż stanowi problem, ale nie padły konkretne słowa, iż może się to wiązać z zaostrzeniem polityki monetarnej w najbliższym czasie. Uwagę zwracają obawy związane z kondycją rynku nieruchomości - Cathy Minehan z Bostonu przyznała, że wcześniejsze założenia mogły być zbyt "optymistyczne". Z kolei zdaniem Williama Poole?a gospodarka ma się dosyć dobrze, a w kwestii zachowania inflacji, warto zaczekać na kolejne dane. To wszystko sprawia, że można założyć, że jeżeli FED rzeczywiście zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych na jesieni, to zrobi to z racji "wyższej konieczności". Takie założenia niestety nie pomagają dolarowi, który dzisiaj dodatkowo będzie pod presją związaną z publikacją danych o deficycie handlowym USA. Oczekuje się, że nierównowaga w handlu zwiększyła się w lipcu do poziomu 65,50 mld USD. Nastroje "pogarszają" ostatnie dane z Chin, które podały wczoraj, iż wartość eksportu przewyższyła w sierpniu import o 18,8 mld USD wobec 14,6 mld USD w lipcu. To sprawia, że rośnie presja na szybkie zrewaluowanie tamtejszego juana, a ekonomiści wskazują, że rosnąca globalna nierównowaga w handlu będzie osłabiać pozycję amerykańskiego dolara. Już jutro głos w tym temacie najpewniej zabierze amerykański Sekretarz Skarbu Henry Paulson, a cała sprawa będzie omawiana podczas zaplanowanego na najbliższy weekend spotkania G-7 w Singapurze.
Podsumowując, dzisiaj nie oczekiwalibyśmy umocnienia dolara. Tym samym okolice 1,2695 na EUR/USD można wykorzystywać do zakupów z celem do 1,2745. Zlecenie stop-loss sugerowalibyśmy ustawić w okolicach 1,2665.
Rynek krajowy:
Mimo, że od kilku dni widać dużą nerwowość na rynku, to poziom 4,00 zł za euro nie był nawet testowany, co pokazuje, że inwestorzy pozostają dosyć wstrzemięźliwi na informacje napływające ze świata polityki. Wczoraj przetestowaliśmy okolice 3,99 zł za euro i 3,15 zł za dolara, z których zawróciliśmy do dołu. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,98 zł, a za dolara 3,1270 zł.