Szacowano, że deficyt ma wynieść 213,5mld USD, a faktycznie wyniósł 218,4mld USD. Można obecnie zakładać, że inwestorzy skupieni są przede wszystkim na kwestiach związanych ze środową decyzją FED w sprawie poziomu stóp procentowych. Dzisiaj poznamy jedne z kluczowych informacji, czyli inflację w cenach producentów (PPI). Dane te rozstrzygną, czy w środę FED pozostawi stopy na dotychczasowym poziomie (czego spodziewa się rynek), czy może wyższa do prognoz inflacja stanie się argumentem za dalszym zacieśnianiem polityki monetarnej. Piątkowe, zgodne z prognozami dane na temat CPI mogą sugerować, że większym prawdopodobieństwem cechuje się wariant pozostawienia kosztu pieniądza na dotychczasowym poziomie, ale dzisiejsze PPI postawią w tej kwestii zapewne "kropkę nad i". Oprócz danych o inflacji zapoznamy się również z informacjami z rynku nieruchomości, a będą to sierpniowe zezwolenia na budowy domów (prog. -0,8%) oraz rozpoczęte budowy domów (-1,4%). Biorąc pod uwagę coraz gorszą sytuację na rynku nieruchomości, jeśli dzisiejsze dane byłyby kolejnymi, potwierdzającymi ten trend, wówczas należałoby to także odczytywać jako argument za pozostawieniem stóp procentowych na dotychczasowym poziomie (może to wpływać na osłabienie dolara). Z danych spoza USA poznamy również inflację PPI w Niemczech (prog. 0,1% m/m oraz 5,8% r/r) oraz indeks koniunktury instytutu ZEW (prog. -7,5pkt). Jeśli chodzi o rynek krajowy, to zaplanowano na dzisiaj publikację wskaźników cen produkcji sprzedanej przemysłu oraz produkcji budowlano montażowej (prog. 3,6%), a także dynamiki produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej (prog. 14,7%). Dane nie powinny mieć jednak większego wpływu na notowania złotego, bowiem te determinowane są obecnie głównie zachowaniem eurodolara.
EUR/USD
Sytuacja techniczna pozostaje w zasadzie bez większych zmian, czyli nadal amerykańska waluta ma w krótkim terminie przewagę. Obecnie za pozytywny sygnał można by uznać udany powrót ponad 1,27, co w konsekwencji miałoby szansę przełożyć się na wzrost w kierunku 1,2750. Jeśli jednak nie uda się stronie popytowej doprowadzić do wzrostu kursu powyżej 1,27, a dolar zacznie się ponownie umacniać, winniśmy być świadkami zejścia pod 1,2630 i wyznaczenia kolejnej fali aprecjacji amerykańskiej waluty przynajmniej do okolic 1,2560.
USD/JPY
Cały czas stosunkowo dobrze dolar radzi sobie względem japońskiej waluty. Początek tygodnia stał tu pod znakiem dalszego wywierania presji ze strony kupujących amerykańską walutę. Udało się nawet doprowadzić do przekroczenia okolic oporu w rejonie 118,00. Jeśli impuls popytowy zdołałby się utrzymać, winniśmy być świadkami dalszego wzrostu kursu docelowo w kierunku 120,20 (161,8% wysokości korekty z przełomu lipca i sierpnia). Jeśli chodzi o wsparcie o charakterze krótkoterminowym, to takowego doszukiwałbym się przy cenie 117,66, gdzie znajduje się aktualnie około 2-tygodniowa linia trendu wzrostowego. Jej ewentualne przełamanie wywierałoby presję na zapoczątkowanie korekty ostatniego umocnienia dolara.