Dzisiaj wieczorem poznamy bowiem komunikat po posiedzeniu FOMC. Inflacja była niższa od prognoz i wyniosła 0,1% wobec spodziewanych 0,3% oraz -0,4% wobec 0,2% w przypadku inflacji bazowej. Gorsze od prognoz okazały się także dane z rynku nieruchomości, gdzie po raz kolejny mamy do czynienia ze spadkiem zezwoleń na budowy domów (-2,3% vs. -0,8%) oraz rozpoczętych inwestycji budowlanych (-6% vs. -1,4%) większym od szacunków. Spadająca inflacja w połączeniu z coraz gorszą sytuacją na rynku nieruchomości wyraźnie sugerują, że miejsca na podwyżki stóp procentowych w USA obecnie nie ma. Dzisiejszy dzień w zasadzie przede wszystkim stoi pod znakiem wieczornego komunikatu, bowiem innych, istotnych danych makro nie zaplanowano. Z treści komunikatu inwestorzy będą chcieli się przede wszystkim dowiedzieć, czy to już definitywny koniec obecnego cyklu wzrostu ceny pieniądza, czy może FED nadal pozostawi sobie otwartą furtkę w tej kwestii i uzależni dalsze decyzje od napływających na rynek danych makroekonomicznych. Jeśli stałoby się tak, że inwestorzy otrzymają jasny sygnał, że cykl wzrostu stóp został zakończony, to dolar powinien nieco wyraźniej na tym ucierpieć, co w konsekwencji miałoby szansę nawet stać się impulsem do zapoczątkowania kolejnego, silniejszego ruchu na rynku walutowym. Jeśli natomiast nadal nie pojawią się jednoznaczne sygnały, co do dalszego kierunku polityki monetarnej, wówczas amerykańska waluta będzie kontynuowała krótkoterminowy proces wzrostu wartości, bądź będziemy świadkami dalszego trwania w trendzie horyzontalnym.
EUR/USD
Z technicznego punktu widzenia mamy obecnie konsolidację w rejonie ok. 1,2650 - 1,2750. Biorąc pod uwagę jej pojawienie się po wyznaczeniu wcześniej fali spadkowej, ostatecznie jej wymowę należałoby odczytywać negatywnie jako zapowiedź dalszego spadku kursu. O dalszym kierunku w krótkim terminie powinno więc zadecydować wybicie poza wspomniany obszar.
USD/JPY
O ile wczorajszy dzień na eurodolarze nie przyniósł jakichś spektakularnych zmian, o tyle w przypadku dolarjena było już zdecydowanie ciekawiej. Kurs przełamał tu bowiem poziom około 2-tygodniowej linii trendu wzrostowego, co z kolei przełożyło się na dosyć wyraźne osłabienie amerykańskiej waluty. Obecnie najbliższym wsparciem jest poziom 117,04, który wczoraj zdołał zatrzymać pierwszą falę spadkową (lokalny wierzchołek sprzed dwóch tygodni). Jego przełamanie winno doprowadzić do pojawienia się kolejnej fali deprecjacji amerykańskiej waluty w kierunku 116,50.