To teoretycznie może sugerować dalsze umocnienie złotego, chociaż naszym zdaniem takie założenie może okazać się błędne. Pole do dalszej aprecjacji naszej waluty jest dosyć zawężone. Dzisiaj o godz. 10:05 za jedno euro płacono 3,9450 zł, a za dolara 3,1030 zł.
Wczorajsza propozycja ludowców w sprawie zawiązania tzw. paktu "dobrej woli" przypomina bardziej to, co już przerabialiśmy, czyli pakt stabilizacyjny pomiędzy PIS, LPR, a Samoobroną. Chociaż jest ona pewną próbą znalezienia porozumienia i być może nawet wstępem do budowy koalicji na dłużej niż 90 dni. Niewiadomo jednak, czy w atmosferze rzucanych przez PiS oskarżeń wobec dziennikarzy i mieszania do tego wszystkiego byłych już Wojskowych Służb Informacyjnych, będzie rzeczywista wola do spokojnych i wyważonych negocjacji. Tym samym wszystkie opcje pozostają możliwe, łącznie z przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi, które wydają się być najlepszym rozwiązaniem, o ile ostatnie sondaże polityczne okażą się zbieżne z faktycznymi wynikami przy urnach.
Nadal napięta sytuacja utrzymywała się na Węgrzech, gdzie w najbliższy piątek ma dojść do głosowania nad wotum zaufania dla rządu premiera Gyurcsanego. Wprawdzie większość parlamentarna pozostaje niezagrożona, to sądzimy, że nie można zupełnie wykluczyć scenariusza, w którym osoba Gyurcsanego zostanie zastąpiona przez kogoś innego z rządzącej koalicji. Przypomnijmy, że już jutro wieczorem na ulicach Budapesztu mają rozpocząć się demonstracje organizowane przez opozycyjny Fidesz. Tym samym trudno, aby w najbliższych dniach węgierski forint był mocny, chociaż jego większa przecena jest mało prawdopodobna. Napięta sytuacja na scenie politycznej jest także w Czechach, gdzie wczoraj mniejszościowy rząd Mirka Topolanka nie uzyskał wotum zaufania. Tutaj jednak sytuacja gospodarcza kraju jest o wiele lepsza, a sam wynik głosowania nie był szczególnym zaskoczeniem dla uczestników rynku.
Dzisiaj rano nastroje nieco popsuła wypowiedź minister finansów Zyty Gilowskiej, która stwierdziła, że dalsze utrzymywanie się destabilizacji na scenie politycznej nie będzie sprzyjać procesowi reform finansów publicznych i może zaowocować przekroczeniem konstytucyjnego poziomu 60 proc. długu publicznego w relacji do PKB w ciągu najbliższych 3 lat. Uważnego obserwatora naszych krajowych wydarzeń, te słowa nie powinny zbytnio dziwić.
Wydarzeniem dzisiejszej sesji będzie przetarg 2-letnich obligacji o wartości 1,2 mld zł. Ze względu na niewielką podaż nie powinno być problemów z ich sprzedażą. To jednak nie poprawi ponownie pogarszającego się klimatu na naszym rynku długu. Do tego wszystkiego dochodzi fakt ponownej fali wyprzedaży na rynku surowców, która w pewnym stopniu dotyka rynki wschodzące (inwestorzy są zmuszeni do redukcji pozycji w bardziej ryzykownych aktywach). Reasumując - dzisiaj spodziewalibyśmy się wahań EUR/PLN w przedziale 3,9350-3,9550 zł i USD/PLN w paśmie 3,0900-3,1100 zł. Naszym zdaniem warto ponownie pomyśleć o zabezpieczeniu importu, gdyż kolejne dni mogą przynieść słabszą złotówkę. Czynnikiem, który może do tego doprowadzić mogą być spore ruchy na rynku EUR/USD po jutrzejszym posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego.