Konsolidacja ta była dosyć długa (trzy godziny), a handel w jej ramach mało aktywny. Tak było zresztą w całym Eurolandzie. Przebudzenie nastąpiło po 13., a rynek z letargu wyrwały koszykowe zlecenia kupna akcji. WIG20 wzrósł nieco powyżej porannych maksimów, ale wzrost ten okazał się nietrwały. Na godzinę przed końcem sesji nieco przycisnęła podaż i rynek przetestował poranne minima. Od tego poziomu odbił się jednak jak od trampoliny i w końcówce sesji wrócił w pobliże środowego zamknięcia. W trakcie końcowego fiksingu popyt dosyć wyraźnie przeważał, dzięki czemu udało się wyciągnąć WIG20 na plus i jednocześnie do najwyższego poziomu od końca lipca (w cenach zamknięcia). Wymiana akcji przez cały dzień była mało aktywna, a obroty dużo niższe od środowych. Spośród branż najlepiej zachowywali się reprezentanci sektora finansowego. Słabe przez niemal całą sesję były spółki surowcowe, wyraźna poprawa w końcówce sesji pozwoliła jednak odrobić niemal całość strat. Dosyć słabo, koleją już sesję, zachowywała się TPSA.
Na wykresie WIG20 utworzyła się druga z rzędu biała świeca. Indeks w dalszym ciągu znajduje się na poziomie maksimów z końca lipca, mocne zachowanie rynku na ostatnich sesjach przemawia jednak za przełamaniem tych oporów. Wczorajszy spadek intraday został wyhamowany dokładnie na wysokości połowy korpusu środowej świecy - 3170 pkt. Poziom ten stanowi obecnie pierwsze istotne wsparcie. Wskaźniki techniczne, za wyjątkiem krótkoterminowych (oscylator stochastyczny utrzymuje sygnał sprzedaży), nadal zachowują się pozytywnie i przemawiają za kontynuacją zwyżki w średnim terminie. Układ średnich kroczących również jest korzystny i typowy dla silnego trendu wzrostowego. Jedynym ważnym średnioterminowym oporem dla WIG20 jest szczyt z 12 maja - 3348 pkt. Lokalnie znaczenie może mieć niewielka majowa luka bessy: 3269 - 3273 pkt. Za wzrostem w pobliże tego poziomu przemawia minimalny zasięg ruchu, jaki indeks powinien wykonać po opuszczeniu obszaru wrześniowo-październikowej konsolidacji.