Tym samym obecny poziom 5,25 proc. może być utrzymany dosyć długo (naszym zdaniem do wakacji). W komunikacie FED można było znaleźć stwierdzenia o tym, że amerykańska gospodarka spowalnia, ale w dalszym ciągu jej fundamenty długofalowego wzrostu pozostają solidne. Mimo, że presja inflacyjna nadal jest widoczna i będzie uważnie monitorowana przez bank centralny, to nie stanowi takiego zagrożenia jak jeszcze kilka miesięcy temu.
Poza informacjami z FED, które były wczoraj kluczowe inwestorzy otrzymali dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA we wrześniu, które były nieco gorsze od oczekiwań (spadek o 1,9 proc. m/m), a także dane dotyczące nastrojów w niemieckim biznesie. Wskaźnik Ifo wzrósł w październiku do 105,3 pkt. wobec oczekiwanego nieznacznego spadku do 104,9 pkt., co było dobrym wynikiem biorąc pod uwagę planowane w przyszłym roku podwyżki podatków w Niemczech, a także rosnący koszt pieniądza (stopy ECB). Niemniej jednak te informacje stały się wsparciem dla kupujących euro za dolary.
Dzisiaj uwaga rynku skupi się na publikacji kolejnych danych ze Stanów Zjednoczonych, gdyż trudno liczyć, aby rozpoczynające się o godz. 10:00 w Parlamencie Europejskim przemówienie szefa Europejskiego Banku Centralnego wniosło coś nowego, wobec tego, co było wcześniej wiadome. Tym samym wyraźniejszej reakcji rynku można spodziewać się dopiero w przypadku publikacji danych o zamówieniach na dobra trwałego użytku we wrześniu (prognoza 1,9 proc. m/m), a także cotygodniowego bezrobocia i sprzedaży nowych domów (odpowiednio 308 tys. i 1.045 mln we wrześniu).
Sytuacja techniczna na EUR/USD zaczyna coraz bardziej sprzyjać grającym na zwyżkę tej pary, potwierdzając tym samym nasze prognozy na koniec roku na poziomie 1,29. W krótkim terminie istotność oporu na 1,2660 (wynikającego z wrześniowej konsolidacji) sprawia, że niewielka korekta w kierunku 1,2600 jest dosyć prawdopodobna. O godz. 9:54 za jedno euro płacono 1,2653 dolara.
Rynek krajowy: