Niemniej jednak, na rynku działa zasada "im wcześniej reagujesz, tym lepiej" i właśnie te wstępne szacunki wzbudzają najwięcej emocji.

Rynek spodziewa się, że w 3 kwartale amerykańska gospodarka zwolniła z 2.6% r/r do 2.1% r/r. Na deflator nikt raczej nie zwróci uwagi, ponieważ to wskaźnik wydatków konsumpcyjnych, PCE (a dokładniej - PCE bazowy, który nie uwzględnia wydatków na żywność i paliwa), jest najważniejszym w oczach Fedu wskaźnikiem inflacji. Jeżeli bazowy PCE spadnie znacząco z poprzednich 2.7%, to USD powinien osłabić się jeszcze mocniej niż obserwowane 1.2690-1.27 na EURUSD. Oczywiście, w przypadku realizacji scenariusza przeciwnego trzeba spodziewać się aprecjacji amerykańskiej waluty o ile dane o wzroście nie będą naprawdę bardzo, bardzo złe. Przechodząc do wniosków - łączna interpretacja dynamiki PKB i poziomu PCE "core" jest kluczem do przyszłości dolara w czwartym kwartale 2006 roku.

O złotym w nieco bardziej technicznym tonie - powróciło standardowe zachowanie głównych par złotego, które zniżkują przy umocnieniu euro do dolara. Trend wzrostowy na eurozłotym został zanegowany, a kanał spadkowy na USDPLN zyskał kolejne potwierdzenie. Dużo zależy od EURUSD, gdzie może dojść do korekty, mając na uwadze znaczną dynamikę umocnienia euro. RSI po raz pierwszy od sierpnia przebił ograniczającą go linię oporu.

Piotr Denderski

Analityk rynków finansowych