Reklama

TMS: Komentarz tygodniowy

W tym tygodniu dolar nie miał dobrej passy Rynek międzynarodowy: Mijający tydzień nie był najlepszy dla amerykańskiej waluty, która straciła na wartości. W efekcie US Dollar Index badający jej zależność względem pozostałych sześciu światowych walut spadł z 86,27 pkt. podczas sesji 20 października do 85,54 pkt. w miniony piątek.

Publikacja: 27.10.2006 17:07

Teoretycznie, zatem ruch nie był aż tak duży, chociaż należy zwrócić uwagę, że dolar był najsilniejszy we wtorek 24 października. Wtedy rozpoczynało się dwudniowe posiedzenie amerykańskiego banku centralnego (FED), a na rynku pojawiały się opinie, że środowy komunikat towarzyszący decyzji o poziomie stóp procentowych może okazać się bardziej "jastrzębi". Motywowano to pojawiającymi się wcześniej wypowiedziami członków FOMC, którzy przyznawali, że problem wysokiej inflacji nadal istnieje, a także opublikowanymi w październiku zapiskami z wrześniowego posiedzenia, które je potwierdzały. Dodatkowo publikowane w ostatnich tygodniach dane makroekonomiczne mogły sugerować, że spowolnienie gospodarki jest "umiarkowane", dane o inflacji bazowej CPI i PPI pokazały jej większy od zakładanego wzrost w ujęciu miesięcznym. Okazało się jednak, że FED przyjął postawę wyczekującą - treść komunikatu nie odbiegała od tego, co zostało podane we wrześniu - w efekcie budowane na rynku pozycje w nadziei na inny scenariusz wydarzeń, zaczęły być redukowane. W efekcie kurs EUR/USD po spadku we wtorek w okolice 1,2523 poszybował o ponad 200 pkt. w górę do poziomu 1,2735 w piątek po południu.

Inwestorzy otrzymali także garść danych makroekonomicznych, zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych. Szczególnie istotne były te z rynku nieruchomości, które tylko potwierdziły jak trudna sytuacja panuje w tym segmencie amerykańskiej gospodarki. W przypadku rynku wtórnego skumulowana sprzedaż spadła we wrześniu do 6,18 mln z 6,30 mln w sierpniu, a nowych domów nieoczekiwanie wzrosła do 1.075 mln z 1.021 mln po rewizji miesiąc wcześniej. Optymistyczną wymowę tych ostatnich danych ostudził fakt, iż mediana cen w ujęciu rocznym spadła najwięcej od 36 lat - to pokazuje wprawdzie, że niskie ceny zaczynają być atrakcyjne, ale nie daje gwarancji, że inwestorzy będą równie zainteresowani zakupami w przypadku ich wzrostu. Kluczowymi informacjami tygodnia były jednak wstępne dane o wzroście amerykańskiej gospodarki w III kwartale b.r., które okazały się gorsze od prognoz. Dynamika wzrostu PKB wyniosła 1,6 proc. wobec oczekiwanych 2,2 proc., co było wynikiem spadku wydatków na nowe domy i nieoczekiwanego przyspieszenia wzrostu importu. Niższe były także wskaźniki inflacyjne (deflator PKB wyniósł 1,8 proc., a indeks PCE Core 2,3 proc.). Takie dane pokazują jednak, że obóz "jastrzębi" w FED zacznie się wykruszać.

W nadchodzącym tygodniu zaplanowano wiele publikacji, z czego największą uwagę warto będzie zwrócić na indeksy ISM, zaufania konsumentów i comiesięczne dane z rynku pracy w USA, a także wstępne dane o październikowej inflacji HICP w strefie euro i posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego.

Rynek krajowy:

Ostatnie dni ponownie okazały się dobre dla naszej waluty, co wpisuje się w optymistyczny obraz całego miesiąca. Wprawdzie notowania EUR/PLN w ujęciu tygodniowym nieznacznie wzrosły do 3,8750 zł wobec 3,8675 zł zanotowanych 20 października b.r., to jednak kurs USD/PLN spadł z 3,0620 zł do 3,0440 zł. Aprecjacja naszej waluty nie była jednak tak duża, jak pozostałych w naszym regionie, gdzie przodowały węgierski forint i słowacka korona. W tych przypadkach zadecydowały jednak jeszcze czynniki natury polityczno-fiskalnej. Przeprowadzone sondaże pokazały, że węgierska opinia publiczna nie poparła zamieszek w Budapeszcie, które miały miejsce 23 października b.r., a rządząca koalicja zapewniła o swoim pełnym poparciu dla premiera Ferenca Gyurcsanego, co pozwoliło także na przyjęcie dosyć odważnego projektu budżetu na przyszły rok (zakładającego wyraźny spadek ogromnego deficytu budżetowego). Z kolei Słowacy mają spore szanse przyjąć euro już w 2009 r.,co jest wynikiem kontynuacji rozważnej polityki fiskalnej zapoczątkowanej jeszcze przez poprzedni rząd Mikulasa Dżurindy. Wsparciem dla rynków wschodzących okazał się także środowy komunikat amerykańskiego FED-u, który nie był tak "jastrzębi" jak tego niektórzy wcześniej oczekiwali. To sprawiło, że reakcja rynku na negatywne informacje z Czech (możliwe opóźnienie w przyjęciu euro o kilka lat) była na tyle wyważona, że nie zauważalna (notowania EUR/CZK nie zmieniały się znacząco w tym tygodniu).

Reklama
Reklama

Wracając do rynku złotego, to wydarzeniem tygodnia było posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej i publikacja październikowej projekcji inflacyjnej Narodowego Banku Polskiego. Zgodnie z oczekiwaniami dwudniowe obrady RPP zakończyły się pozostawieniem stóp procentowych na niezmienionym poziomie, choć podczas konferencji prasowej i prezentacji szczegółowego komunikatu można było zauważyć różnice zdań wśród członków Rady. Jak zwykle dosyć "jastrzębi" okazał się być Leszek Balcerowicz, którego zdaniem RPP powinna już zacząć działać, gdyż zagrożenie wzrostem inflacji jest coraz wyższe. Zwrócił on uwagę na to, co RPP zawarła w komunikacie, gdzie powołała się na najnowszą projekcję inflacyjną, w której założono, iż wskaźnik cen będzie rósł szybciej niż to zakładano w lipcu i powtórzył swoje obawy związane z sytuacją na rynku pracy (wzrost płac). Wyraźnie było widać, że obóz zwolenników wzrostu kosztu pieniądza jest obecnie w mniejszości, co dodatkowo potwierdziła czwartkowa wypowiedź prof. Urszuli Grzelońskiej, która wydaje się być najpoważniejszym kandydatem do objęcia funkcji szefa Narodowego Banku Polskiego w styczniu 2007 r. Jej zdaniem nie ma obecnie podstaw do podwyżek stóp procentowych, które można rozważyć dopiero za pół roku. To może wydawać się dosyć ryzykowne, zwłaszcza, że według opublikowanej w czwartek rano szczegółowej projekcji inflacyjnej NBP założono, iż wskaźnik CPI przekroczy cel banku centralnego (2,5 proc. r/r) już w I kwartale 2007 r., a na koniec 2008 r. zbliży się do jego górnej granicy na poziomie 3,5 proc. r/r, a jednym z głównych zagrożeń jest właśnie szybki wzrost płac.

Z kolei napływające w ostatnich dniach informacje z Głównego Urzędu Statystycznego tylko potwierdziły bardzo dobry stan polskiej gospodarki. Stopa bezrobocia spadła we wrześniu bardziej niż oczekiwano (do 15,2 proc.), a dynamika sprzedaży detalicznej wzrosła do 14,50 proc. r/r wobec prognozowanych 11-9-12,1 proc. r/r. To sprawiło, że oczekiwania, co do wzrostu PKB w III i IV kwartale poszły nieco w górę. Zdaniem minister finansów Zyty Gilowskiej w całym 2006 r. wyniesie on 5,2 proc. r/r (5,5 proc. r/r w III kwartale i minimum 5,2 proc. r/r w ostatnim). To, jakie będą ostateczne dane za miniony kwartał okaże się już 30 października o godz. 10:00 rano. Drugą informacją nowego tygodnia będzie zaplanowany na czwartek, 2 listopada b.r. przetarg 2-letnich obligacji. Z kolei w naszym regionie na uwagę zasługuje tylko zaplanowane na 31 października b.r. posiedzenie Słowackiego Banku Centralnego, gdzie oczekuje się podwyżki stóp procentowych.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama