Trudno wyobrazić sobie pełniejsze potwierdzenie słuszności środowej decyzji FOMC. Nazwałbym mijający tydzień "czarnym tygodniem dolara" gdyż negatywnych dla niego sygnałów było dużo więcej - spadają ceny nowych domów, co oznacza trudności ze znalezieniem nabywców; spada obrót na rynku wtórnym i zamówienia na dobra trwałego użytku (bez środków transportu) prawie stoją w miejscu. USD osłabia się zarówno do jena jak i do euro. W tym drugim przypadku umocnienie przyniosło zmianę poziomów o 2 eurocenty w 3 dni. O zatrzymaniu wzrostów chyba nie można jeszcze mówić, rynek może wznowić presję sprzedażową na dolara po weekendzie. Test 1.28 na EURUSD wydaje się być w zasięgu ręki.
Złoty korzysta z umocnienia euro do dolara, odrabiając straty do "zielonego". USDPLN po raz kolejny wybił "ząbek" trendu spadkowego, który może doprowadzić do poziomów bliskich 3.0250. Eurozłoty zachowuje się obecnie stabilniej, ale ta para była mniej zmienna niż wcześniej opisywana.
Spoglądając do harmonogramu danych makro - nadchodzący tydzień przyniesie ze sobą publikację raportów z rynku pracy w USA. Oczekuje się wzrostu stopy bezrobocia, co stanowić będzie następny kawałek układanki, z której wyłania się obraz w 100% zgodny z poprzednimi wystąpieniami Bena Bernanke. Na krajowym podwórku nie powinno się zbyt wiele wydarzyć, nie ma żadnych danych z Polski a w dodatku mamy kolejny "długi weekend".
Piotr Denderski
Analityk rynków finansowych