Nie zmienia to jednak ogólnej oceny sytuacji, w dłuższym horyzoncie złoty powinien testować poziomy 3.00 i 3.80, jest tu więcej "za" niż "przeciw", zarówno z fundamentalnego jak i technicznego punktu widzenia (szczególnie dobrze widać to na wykresach tygodniowych). Sentyment na rynku, stan gospodarki i większy apetyt na ryzyko przemawiają za złotym. Jedynie powrót mocnego USD może przeszkodzić aprecjacji złotego.
Gdzie upatrywać ryzyk umacniających dolara? Szala wyborcza przesunęła się na stronę Demokratów, których pomysły gospodarcze zmniejszą zapotrzebowanie USA na kapitały zagraniczne; świat polityki więc "zielonemu" nie pomaga, przynajmniej z czysto finansowego punktu widzenia. Gospodarka zwolniła do 1.6% tempa wzrostu, w najlepszym razie obstawia się "miękkie lądowanie" w Stanach, z czym wiąże się nadzieja na jak najdłuższe utrzymywanie stóp na obecnym poziomie. Ciężar dyskusji mocno przesunął się na "kiedy pierwsza obniżka?" z "czy jeszcze raz podnieść?".
Przechodząc do obecnych poziomów i kierunku zmian - USDPLN wzrósł do 3.0080, rano będąc grosz niżej. Obecnie wzrosty długiej białej świecy hamuje krótkookresowa średnia ruchoma, która jest pierwszym oporem na poziomie 3.0110. Ruch w górę tej pary rozpoczął się nieco później niż na eurozłotym i pewnie też później się skończy. Fibonacci podpowiada wzrost maksymalnie do 3.0460 w ramach odreagowania dwumiesięcznych spadków, następnie spodziewałbym się kolejnej fali aprecjacyjnej złotego. Bardzo prawdopodobne, że wyżej niż te poziomy w tym roku kurs już nie będzie. Eurozłoty dotarł do 3.84 kilkukrotnie atakując ten poziom (jak do tej pory - nieudanie). RSI jedynie dotknął poziomu 30, bez zejścia niżej. Rynek trochę stracił wigor, ale po dzisiejszych wzrostach najprawdopodobniej dojdzie do małej stabilizacji i zebraniu sił przed ponownym zejściem na południe.
Jutro Bank of England ogłosi decyzję w sprawie stóp procentowych i poda jej uzasadnienie. W dłuższym horyzoncie czasu na funcie jest bardziej sprzyjający klimat dla wzrostów - gospodarka prezentuje się nieźle, a walka z inflacją nie wywiera wyraźnie negatywnych efektów z punktu widzenia wzrostu. Również jutro dane o zasiłkach w Stanach (prognoza rynkowa: 315 tys. w zeszłym tygodniu) i indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan (prognozy mówią o stabilizacji na 95.5-95.6 pkt.). Dane o cenach w eksporcie i imporcie Stanów Zjednoczonych rzadko wpływają na rynek, ważniejszy od nich jest całościowy bilans handlu zagranicznego. Czy Stany po raz kolejny osiągną historycznie rekordowy deficyt? Rynek oczekuje, że tak się nie stanie.
Piotr Denderski