Reklama

TMS: Komentarz poranny

Złoty nadal mocny, inwestorzy nie przejęli się wypowiedziami Grzelońskiej Rynek krajowy: Wczorajsza niezbyt fortunna wypowiedź prof. Urszuli Grzelońskiej, która jest najpoważniejszym kandydatem do objęcia stanowiska szefa NBP, w której "zastanawiała" się ona nad sensem przyjęcia przez Polskę euro, nie wpłynęła znacząco na notowania złotego.

Publikacja: 14.11.2006 09:17

Nie można wykluczyć, że inwestorzy podchodzą do takich słów z pewną rezerwą i traktują to jako jeden z elementów nieco dziwnej gry politycznej, która ma miejsce w Polsce. Warto jednak odnotować, że poparty wczoraj przez wicepremier Zytę Gilowską pomysł kancelarii prezydenta Kaczyńskiego, zakładający przeprowadzenie referendum w 2010 r. w sprawie przyjęcia euro, nie spotkał się ze "zrozumieniem" w Komisji Europejskiej. Przypomniano Polsce, iż zobowiązała się ona do wprowadzenia wspólnej waluty w momencie ratyfikowania traktatu unijnego.

Dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,8150 zł, a za dolara 2,9740 zł. Siła naszej waluty to wynik utrzymującego się dobrego klimatu w naszym regionie (kurs EUR/HUF spadł poniżej 259), a także przekonania inwestorów, że amerykański dolar będzie nadal pozostawał słaby na światowych rynkach (mimo jego wczorajszego umocnienia). Interesujący jest brak korelacji z rynkiem surowców, gdzie podczas ostatnich 2 sesji notowaliśmy wyraźne spadki (głównie za sprawą miedzi). To może pokazywać, że zagraniczne fundusze wierzą w to, że niezależnie od pojawiających się informacji, dobry klimat w naszym regionie utrzyma się do końca roku.

Większego wpływu na notowania naszej waluty, a także zachowanie się rynku długu nie miała wypowiedź Haliny Wasilewskiej-Trenkner z Rady Polityki Pieniężnej, która powtórzyła, że decyzja o wzroście kosztu pieniądza w Polsce jest coraz bliższa. Jej zdaniem prognozy resortu finansów zakładające wolniejszy wzrost wskaźnika CPI mogą okazać się zbyt optymistyczne. Nie wykluczyła jednak, że może się okazać, że konieczna będzie tylko jedna podwyżka do poziomu 4,25 proc. z obecnych 4,00 proc., dodając, iż nie podziela tej opinii.

Analiza techniczna pokazuje, że okolice 3,81 zł na euro i 2,97 zł na dolarze są dosyć mocnymi wsparciami, aby mogło dojść do ich pokonania. Posiłkując się analizą tygodniową sugerowalibyśmy, zatem wykorzystywać rejon 3,81 zł na EUR/PLN i 2,9750 zł na USD/PLN do zakupów. Najbliższe cele można wskazać odpowiednio na 3,8350 zł na euro i 3,0000 zł dla dolara.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Emocje i spekulacje związane z możliwymi działaniami Ludowego Banku Chin zmierzającymi do zdywersyfikowania rezerw o wartości (bagatela) 1 billiona dolarów, podczas kolejnych godzin opadły, a na rynku pojawiły się opinie, iż do rzeczywistych działań droga będzie daleka. To pozwoliło dolarowi na odrobienie części poniesionych w ostatnich dniach strat. Kurs EUR/USD przetestował okolice 1,28, które stanowią kluczowe wsparcie trendu wzrostowego rozpoczętego 24 października b.r. z okolic 1,2525. Nie zostały one pokonane, chociaż szanse na to jeszcze podczas dzisiejszej sesji są naszym zdaniem dosyć duże. Spojrzenie na dzienne wykresy świecowe pokazuje, iż ostatnie 3 sesje doprowadziły do utworzenia formacji gwiazdy wieczornej mogącej sugerować przynajmniej kilkudniowe pogorszenie koniunktury. Zanegowaniem tej koncepcji będzie wyjście notowań powyżej poziomu 1,2860. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,2828 dolara.

Rynek otrzyma dzisiaj wiele danych makroekonomicznych zarówno ze strefy euro, jak i Stanów Zjednoczonych. Te opublikowane o godz. 8:00 rano z Niemiec (odnośnie wzrostu PKB w III kwartale i październikowej inflacji) okazały się nieco gorsze od oczekiwań, co może doprowadzić do wzrostu oczekiwań, iż po zaplanowanym na 7 grudnia b.r. posiedzeniu Europejski Bank Centralny zdecyduje się na przerwę w cyklu podwyżek stóp procentowych (oczekuje się, iż w grudniu główna stopa wzrośnie do 3,50 proc. z obecnych 3,25 proc.). Takie głosy pojawiły się wczoraj, a ich autorami było stowarzyszenie niemieckich banków (BDB). Pytanie, czy znajdą oni zrozumienie wśród członków ECB, którzy wydawali się prezentować ostatnio dosyć "sztywne i jastrzębie" stanowisko w sprawie przyszłego kształtu polityki monetarnej.

Niewątpliwie pomocne w tym mogą okazać się dane, które poznamy dzisiaj o godz. 11:00 - będzie to listopadowy wskaźnik ZEW z Niemiec, gdzie oczekuje się jego nieznacznej "poprawy" do "minus" 25 pkt., a także wstępne dane o wzroście gospodarki Eurolandu w III kwartale (oczekiwania kształtują się na poziomie 2,7 proc. r/r). O wiele więcej informacji nadejdzie jednak ze Stanów Zjednoczonych - o godz. 14:30 sprzedaż detaliczna i inflacja PPI w październiku, a o godz. 20:00 zapiski z ostatniego posiedzenia FED. Najważniejsze będą dane o sprzedaży - gorszy odczyt przyczyni się do potwierdzenia negatywnych wskazań dla amerykańskiej gospodarki i zwiększy obóz zwolenników cieć stóp procentowych przez FED w przyszłym roku. Oficjalne prognozy mówią o figurze na poziomie -0,4 proc. m/m i -0,2 proc. m/m bez uwzględnienia samochodów. Tyle, że zbyt negatywna reakcja na te dane może stać w pewnym kontraście z tym, co może wnieść wieczorna publikacja zapisków FED, która może pokazać, że inflacja jest nadal istotną kwestią dla członków tego gremium.

Biorąc pod uwagę wydźwięk dzisiejszych danych makro, klimat panujący na rynku, a także wskazania płynące z analizy technicznej sugerowalibyśmy wykorzystać obecne poziomy na EUR/USD (1,2830-40) do sprzedaży euro za dolary. Zlecenie stop-loss dla tej pozycji sugerowalibyśmy ustawić na poziomie 1,2860, z kolei take-profit 1,2765.

Sporządził:

Marek Rogalski

Reklama
Reklama

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama