Zastanawia jednak zlekceważenie niższego CPI w USA (2.5% r/r a nie 2.7% r/r). Dane o produkcji były zgodne z oczekiwaniami, więc czwartkowe raporty można zaliczyć jako przyczynek do teorii "miękkiego lądowania" gospodarki USA po długim cyklu podwyżek stóp procentowych.
Z technicznego punktu widzenia dzisiejsza sesja nie powinna podminować nastrojów posiadaczy długich pozycji w EURUSD, skala spadków jest zbyt mała, aby mówić o groźbie większego odreagowania. Kurs jest na wyższych poziomach niż 2 tygodnie temu, a poziom docelowy to 1.30.
Na rynku krajowym niewiele ciekawiej - dominujące trendy są jasne i pisanie o nich powoli staje się nudne; ważnym sygnałem jest jednak zejście eurozłotego poniżej 3.80 co otwiera kursowi drogę do 3.75. Widać wyraźnie, że również USDPLN dąży do przełamania analogicznego oporu na 2.95. Dane z Polski nie wywarły na rynku większego wrażenia, ale warto odnotować wyższy od oczekiwań rynku wzrost średniego wynagrodzenia w przedsiębiorstwach.
Po intensywnym makroekonomicznie czwartku przyjdzie czas na odpoczynek w piątek - większe znaczenie można przypisać jedynie raportowi z amerykańskiego rynku nieruchomości. Oczekuje się, że zarówno liczba zezwoleń na budowy jak i noworozpoczętych budów spadną.
Piotr Denderski