Zaobserwowany zbytni spadek wartości amerykańskiej waluty na rynkach światowych mógł doprowadzić do wzrostu globalnej awersji do ryzyka, co przełożyło się na wzrost chęci do realizacji zysków. Na naszym rynku długu pojawiła się podaż, a przetarg zamiany obligacji nie był szczególnie udany - w efekcie rentowność benchmarkowych 5-letnich obligacji powróciła powyżej poziomu 5 proc. Spadło także zainteresowanie złotym i pozostałymi walutami naszego regionu. Nie można wykluczyć, iż jest to pierwszy sygnał zbliżającej się nieco wyraźniejszej korekty. Czynnikiem skłaniającym do zamykania pozycji przez spekulacyjnie nastawionych inwestorów mogło być wyraźne umocnienie się japońskiego jena, który ostatnio był walutą bazową dla handlu opartego o tzw. strategię carry-trade. Polega ona na pożyczaniu środków w walutach nisko oprocentowanych i inwestowaniu w te, które mogą dać większy zwrot, ale zarazem wiążą się z większym ryzykiem. Krótkoterminowo negatywny wpływ na opłacalność tej strategii mógł mieć spadek oczekiwań na dalsze szybkie podwyżki stóp procentowych w naszym regionie. W poniedziałek z taką decyzją wstrzymali się Węgrzy, a jest dosyć prawdopodobne, że podobnie postąpią też Czesi i Słowacy. Z kolei w Polsce stopy mogą wzrosnąć dopiero w marcu 2007 r., a w całym roku ich skala może nie przekroczyć 50 p.b. (tak uważają ankietowani przez agencję Reuters).
Dzisiaj wydarzeniem dnia będą publikacje danych o inflacji bazowej netto w październiku o godz. 14:00, która według oczekiwań spadła z 1,4 proc. r/r do 1,3 proc. r/r. Informacje te mogą tylko potwierdzić tezę o tym, że podwyżka stóp procentowych przez RPP nie nastąpi prędko. To jednak biorąc pod uwagę cytowaną wcześniej ankietę Reutera nie będzie zbytnim zaskoczeniem i tym samym nie wpłynie na zachowanie się rynku długu. Istotniejsze informacje mogą pojawić się jutro, kiedy to GUS opublikuje dane o sprzedaży detalicznej i bezrobociu, które potwierdzą dobry stan gospodarki. Inwestorzy będą też spekulować, kto zostanie następcą Leszka Balcerowicza w fotelu szefa NBP. Wczoraj Przemysław Gosiewski z PiS ujawnił, że na liście jest 7 kandydatów, a sprawa powinna się wyjaśnić w ciągu 2 tygodni. Nieoficjalnie mówi się, że poza prof. Urszulą Grzelońską na liście jest także Andrzej Sławiński, obecny członek RPP, który naszym zdaniem może mieć największą szansę na wygraną, gdyż jest dobrze postrzegany przez rynki finansowe.
Dzisiaj rynek będzie nieco płytszy z racji absencji części zagranicznych inwestorów i nie wydaje się tym samym, aby stwarzało to pole do możliwości wyraźniejszego osłabienia się złotego. Sygnałem do takiego ruchu będzie dopiero jednoczesne pokonanie przez kurs EUR/PLN oporu na 3,8250 i USD/PLN poziomu 2,96 zł. Wsparcia można ulokować odpowiednio w okolicach 3,80 zł i 2,9450 zł. Wydaje się jednak, że bardziej spekulacyjnie nastawieni inwestorzy mogą zaryzykować kupno USD/PLN w okolicach 2,9450 zł licząc na naruszenie poziomu 2,96 zł i ruch w kierunku 2,97 zł - może być on wynikiem oczekiwanego przez nas (korekcyjnego jak na razie) spadku EUR/USD.
Rynek międzynarodowy:
Środa przyniosła wyraźny odwrót od amerykańskiego dolara - "zielony" stracił w relacji do wszystkich walut. Widać było wyraźnie, że inwestorzy nie chcą zostawać z otwartymi pozycjami w dolarach na przedłużony weekend w Stanach Zjednoczonych i Japonii, co ich zdaniem mogłoby się wiązać z większym ryzykiem. Zwłaszcza, że rosną oczekiwania na obniżkę stóp procentowych przez FED w I półroczu 2007 r., a we wtorek wieczorem administracja prezydenta George?a Busha obniżyła swoje przewidywania, co do tempa wzrostu gospodarki w przyszłym roku. Może ono wynieść 2,9 proc. wobec spodziewanych jeszcze w czerwcu b.r. 3,6 proc. Z kolei wczoraj po południu rozczarowały także publikowane, co tydzień informacje z rynku pracy (liczba nowych bezrobotnych wzrosła do 321 tys.), a także wskaźnik nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan (na koniec listopada spadł on do 92,1 pkt.). To wszystko doprowadziło także do spadku apetytu na ryzyko i zamykania pozycji opartych o strategię carry-trade, która opiera się na pożyczaniu środków w walutach nisko oprocentowanych. W efekcie wczoraj na wartości najwięcej zyskały w relacji do dolara: japoński jen, szwajcarski frank i szwedzka korona. Do umocnienia się japońskiego jena przyczyniła się także wypowiedź przedstawiciela Unii Europejskiej, Jean-Claude Junckera, który przyznał, że spadek wartości japońskiej waluty w ostatnich miesiącach był zbyt duży.