To potwierdza dobry stan polskiej gospodarki i daje szanse na kolejną rewizję rocznej prognozy wzrostu (obecnie 5,4 proc. r/r).
Zakończone wczoraj posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie wniosło wiele do obrazu rynku. Stopy pozostały na poziomie 4,0 proc., a w komunikacie przyznano, że w grudniu inflacja CPI może być niższa, niż to szacowano w październikowej projekcji. To nie zmienia oczekiwań, co do podwyżki stóp procentowych, chociaż odwleka się ona w czasie - najwcześniejszym terminem wydaje się być marzec. Środa przyniosła także garść interesujących informacji z resortu finansów - po tym jak we wtorek "skarcono" Polskę za zbyt wolne obniżanie deficytu sektora finansów publicznych - przedstawione zostały nowe założenia programu konwergencji: deficyt ma spaść do 3,4 proc. PKB w 2007 r., 3,1 proc. w 2008 r. i 2,9 proc. w 2009 r. a wzrost PKB powinien sukcesywnie przyspieszać z 5,1 proc. szacowanych w 2007 r. do 5,6 proc. w 2009 r. Z kolei złoty powinien pozostać mocny, przy jednoczesnym stopniowym zmniejszaniu jego zmienności - wsparciem będą dobre dane makroekonomiczne i dalszy wzrost napływu kapitałów do naszego kraju. O sile naszej waluty jest także przekonany premier Jarosław Kaczyński, chociaż jego zdaniem zbyt szybkie przyjęcie euro nie byłoby korzystne dla polskiej gospodarki. I tutaj tkwi dosyć spory paradoks.
Utrzymujący się dobry klimat w regionie (silny forint i pozostałe waluty) powinien w średnim terminie nadal sprzyjać złotemu. Dodatkowo możliwe uspokojenie się sytuacji na globalnym rynku dolara może ponownie zwiększyć zainteresowanie inwestycjami opartymi o tzw. strategię carry-trade. Dodatkowym plusem będą dzisiejsze dane makro z Polski i zbliżający się koniec roku, kiedy to funduszom i bankom zależy na korzystnym zamknięciu bilansów. Ewentualny spadek EUR/PLN do 3,81 zł można jednak wykorzystać do krótkoterminowych, spekulacyjnych zakupów. O godz. 10:30 za jedno euro płacono 3,8150 zł, a za dolara 2,8900 zł.
Rynek międzynarodowy:
Dolar na rynkach światowych nadal pozostaje słaby, a sentymentu nie zdołały zmienić, ani sygnały od członków FED, iż nadal niepokoją się oni zbyt wysoką inflacją (zwłaszcza wtorkowe słowa Bena Bernanke), ani wczorajsze dane o wzroście PKB w III kwartale. Druga rewizja okazała się znacznie korzystniejsza, niż się tego spodziewano - odczyt wyniósł 2,2 proc. w porównaniu z 1,6 proc. w I odczycie. Ten pozytywny wydźwięk nieco "popsuł" spadek wskaźnika PCE z 2,3 proc. do 2,2 proc., który jest dosyć dobrą miarą przyszłej inflacji. W tym przypadku inwestorzy będą jednak szukać potwierdzenia w danych miesięcznych, które poznamy dzisiaj o godz. 14:30. Szacuje się, że PCE core spadł w październiku do 0,1 proc. m/m z 0,2 proc. m/m. O tej samej godzinie poznamy także informacje o dochodach i wydatkach amerykańskich konsumentów za ten sam okres, cotygodniowym bezrobociu, a o godz. 16:00 indeksy Chicago PMI i Help Wanted. Zaplanowane zostały także wystąpienia kilku członków FED.