Wczoraj na rynek nie napłynęło wiele danych makroekonomicznych. Jedynie resort finansów poinformował o wynikach rocznego przetargu bonów skarbowych i wysokości podaży na jutrzejszą aukcję 2-letnich obligacji OK1208, która będzie dosyć duża (3,8 mld zł). Wiceminister Suchocka-Roguska podała także szacowaną wartość wykonania planu deficytu budżetowego po 11 miesiącach b.r., która może wynieść około 61 proc. Dodała, że na koniec roku deficyt może wynieść 27 mld zł, czyli o 3,5 mld zł mniej niż to zaplanowano w ustawie budżetowej. Co ciekawe stanie się tak niezależnie od niskich dochodów z prywatyzacji, które zdaniem przedstawicielki resortu skarbu wg. stanu na koniec listopada b.r. wyniosły zaledwie 10,65 proc. planu, czyli 586 mln zł.
Złotemu nie zaszkodziły informacje, jakie napłynęły z polityki, a które mogą negatywnie wpłynąć na stabilność koalicji (sprawa Andrzeja Leppera i Stanisława Łyżwińskiego), a także spekulacje wokół możliwego przejścia prof. Zyty Gilowskiej z ministerstwa finansów do Narodowego Banku Polskiego. Tym rewelacjom zaprzeczył premier Jarosław Kaczyński, który przyznał, iż pani minister wykonuje dobrze swoją pracę. Niemniej jednak w kuluarach jej osoba wciąż pozostaje na głównej liście kandydatów do objęcia schedy po Leszku Balcerowiczu w styczniu 2007 r. Inwestorzy (zwłaszcza ci operujący na rynku długu) nie przejęli się też zbytnio kolejnymi "jastrzębimi" wypowiedziami prof. Dariusza Filara z RPP, który opowiedział się za prewencyjnymi podwyżkami stóp procentowych. Wszyscy zdają sobie jednak sprawę, iż jest on obecnie w nich osamotniony - tym samym rentowności 5-letnich obligacji ponownie poszły w dół oddalając się od bariery 5,0 proc. To powoduje, że jutrzejszy przetarg 2-letnich obligacji zapowiada się dosyć dobrze.
Dzisiaj spodziewamy się spokojnej sesji na złotym. Kurs EUR/PLN powinien poruszać się w przedziale 3,80-3,82 zł, a USD/PLN 2,85-2,8750 zł.
Rynek międzynarodowy:
Wieczorne i nocne godziny nie przyniosły większych zmian w poziomie EUR/USD, który pozostawał powyżej figury 1,33. Inwestorzy nie otrzymali także zbyt wielu informacji makroekonomicznych - widać, że część z nich woli przeczekać z decyzjami do wyników czwartkowego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. Wprawdzie podwyżka stóp procentowych o 25 p.b. do poziomu 3,50 proc. jest przesądzona, to opinie, co do treści szczegółowego komunikatu wygłaszanego zwyczajowo przez prezesa Jean-Claude Tricheta nie są już tak zbieżne. Teoretycznie ostatnie dane o wzroście gospodarczym, biznesowych wskaźnikach nastrojów, a także inflacji konsumenckiej, w pewnym stopniu mogą tłumaczyć "jastrzębie" nastawienie członków banku centralnego. Tyle, że charakter polityki pieniężnej jest długofalowy, a na horyzoncie zaczynają pojawiać się czarne chmury - ryzyko pojawienia się recesji w Stanach Zjednoczonych, a także restrykcyjny wpływ ostatniej, szybkiej aprecjacji wspólnej waluty na rynkach światowych W efekcie coraz częściej pojawiają się głosy, iż grudniowa podwyżka stóp może okazać się ostatnią przed dłuższą, kilkumiesięczną przerwą. W takiej sytuacji czekałyby nas większe zmiany na rynku EUR/USD - krótkoterminowo w kierunku mocniejszego dolara. W średnim terminie nie powinno to zagrozić celowi, jakim jest osiągnięcie okolic 1,35-1,36 w perspektywie najpóźniej 3 miesięcy. Motorem dla tego ruchu będą obawy, co do kondycji amerykańskiej gospodarki.