Reklama

TMS: Komentarz poranny

Polityka może osłabić złotego, ale nie na długo Rynek krajowy: Wczorajsze wieczorne zamieszanie na scenie politycznej wpłynęło dzisiaj rano negatywnie na notowania naszej waluty. Złoty od rana zaczął tracić, co może być zaczątkiem kilkutygodniowej korekty, o której pisaliśmy wczoraj rano.

Publikacja: 08.12.2006 08:50

O godz. 9:39 za jedno euro płacono 3,8260 zł, a za dolara 2,88 zł, co odpowiadało 20,50 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu (wczoraj 21 proc.). Słabszy był także nasz region (kurs EUR/HUF wyraźnie przebił poziom 256), co może sugerować, iż część inwestorów zaczęła realizować zyski. Czynnikiem determinującym takie zachowanie mogą być także długo wyczekiwane dzisiejsze dane z amerykańskiego rynku pracy, przed publikacją, których zwyczajowo rośnie awersja do ryzyka. Znaczenie ma także fakt, że dzisiaj mamy piątek, a część inwestorów nie będzie chciała pozostawać z pozycjami na weekend, zwłaszcza w obliczu napiętej sytuacji politycznej w naszym kraju.

W dłuższym terminie, jak pokazuje nie tak całkiem daleka historia (czerwiec, czy wrzesień b.r.) tego typu polityczne wydarzenia stwarzały tylko dosyć korzystną okazję do zwiększenia zaangażowania w złotym. Fundamenty naszej gospodarki są rewelacyjne, a w całym regionie panuje pozytywny sentyment i dopóki to się nie zmieni, nie ma powodów, aby uważać, że rozpoczęte dzisiaj zamieszanie będzie początkiem kilkutygodniowego osłabienia złotego. Napływ funduszy unijnych, a także końcówka roku, kiedy to fundusze będą chciały wykazać się pozytywnymi wynikami będą dodatkowymi czynnikami przemawiającymi za siłą naszej waluty. Jedynym poważnym zagrożeniem są tylko istotne perturbacje w amerykańskiej gospodarce, które mogłyby nasilić obawy, co do wyraźniejszego spowolnienia globalnego tempa wzrostu - na to się jednak (jeszcze) nie zanosi.

Co na dzisiaj? Na rynek nie napłyną żadne informacje makroekonomiczne z Polski, tym samym na nastroje będzie wpływać polityka, a także publikacje z USA i zachowanie się EUR/USD. Inwestorzy będą obawiać się o losy koalicji, a przede wszystkim przyszłorocznego budżetu, które pojawią się, jeżeli PiS zdecyduje się na rząd mniejszościowy. Jeżeli jednak spojrzymy w przeszłość (sytuacja z SLD w 2004 r.), to niekoniecznie musi oznaczać wolę dążenia do wcześniejszych wyborów (sondaże dla partii Jarosława Kaczyńskiego nie są przecież korzystne). Tym samym sądzimy, że osłabienie złotego do poziomu 3,8450-3,85 zł za euro i 2,90-2,9250 zł za dolara w najbliższych dniach jest możliwe, po czym powinniśmy ponownie powrócić do długoterminowego trendu aprecjacyjnego naszej waluty. W krótkim terminie zakupy walut za złotówki wydają się słusznym posunięciem - korzystnymi poziomami są okolice 3,8250 zł za euro i 2,8750 zł za dolara.

Rynek międzynarodowy:

Czwartek przyniósł nieznaczne umocnienie się amerykańskiej waluty, co było widoczne na wszystkich głównych parach. Tendencja ta ma być szanse kontynuowana także dzisiaj, chociaż inwestorzy będą się wstrzymywać z decyzjami do czasu publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy o godz. 14:30. Oczekuje się, że w listopadzie przybyło od 100 do 110 tys. nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych, wobec 92 tys. w październiku. Oczekiwania inwestorów są, zatem dosyć "skromne", jeżeli weźmiemy pod uwagę prognozy niezależnej firmy ADP przedstawione w środę (158 tys.), czy fakt, iż w przy okazji październikowej publikacji dane za poprzednie miesiące były rewidowane do góry. Dodatkowo warto pamiętać o tym, że stopa bezrobocia w październiku spadła z 4,6 proc. do 4,4 proc. - obecnie oczekuje się jej odbicia do 4,5 proc. Oczywiście przeciwnicy tej tezy zwrócą uwagę na słabsze dane o cotygodniowym bezrobociu w ostatnich odczytach, czy pogorszenie się sytuacji w przemyśle obrazowane spadkiem indeksu ISM. Warto jednak pamiętać, że to usługi mają dominujący wpływ na rynek pracy, a wskaźnik ten w listopadzie nieoczekiwanie wzrósł do 58,9 pkt.

Reklama
Reklama

Dane z amerykańskiego rynku pracy nie będą dzisiaj jedynymi czynnikami wpływającymi na notowania, chociaż będą kluczowe. O godz. 16:00 poznamy jeszcze odczyt wskaźnika nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan na początku grudnia, który mógł nieznacznie spaść do 92,0 pkt. z 92,1 pkt. Poza tym na rynku będą utrzymywać się echa wczorajszej konferencji Europejskiego Banku Centralnego, po ogólnie oczekiwanej podwyżce stóp procentowych do poziomu 3,50 proc. Treść komunikatu nie okazała się, ani zbyt "jastrzębia", ani "gołębia" - pozostawiono furtkę do dalszych posunięć w 2007 r., częściowo uzależniając to od publikacji kolejnych danych z gospodarki (przypomina się retoryka FED). Jean-Claude Trichet powtórzył, że wzrost gospodarczy oparty jest na solidnych podstawach, a Rada Dyrektorów ECB będzie uważnie monitorować wszelkie obszary mogące mieć wpływ na naruszenie stabilności cenowej. Dodał jednak, że rynek byłby w błędzie uważając, że to oznacza automatyczną podwyżkę w lutym 2007 r. - w jego opinii bank centralny nie ma w zwyczaju wcześniejszego anonsowania takich posunięć. Nieznacznie obniżone zostały także prognozy przyszłorocznej inflacji HICP (do 1,5-2,5 proc. r/r z 2,1-2,3 proc. r/r w końcu 2006 r.) i wzrostu gospodarczego (do 1,7-2,7 proc. r/r z 2,5-2,9 proc. r/r na koniec 2006 r.). Nie odniesiono się jednak do zmian kursów walutowych, na co liczyła część inwestorów (zwłaszcza w przypadku pary EUR/JPY).

Wczorajszy odbiór komunikatu ECB, a także dzisiejsze publikacje danych z USA sprawiają, że trudno jest mówić o możliwości wyjścia EUR/USD na nowe szczyty (powyżej 1,3365). Uważamy, że już okolice 1,3315 (które mogą się pojawić przed publikacją danych o godz. 14:30) można wykorzystać do sprzedaży z szerokim celem do 1,3220. Zlecenia stop-loss dla tych pozycji można ustawić na 1,3350. O godz. 9:39 za jedno euro płacono 1,3283 dolara.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama