Niewątpliwie takie zachowanie się rynku to wynik utrzymującego się od kilku dni rewelacyjnego klimatu w naszym regionie - wczoraj wyraźnie umocnił się węgierski forint spadając w okolice 253 za euro, a kolejne rekordy notowała słowacka korona. Niewątpliwie jednym z motorów napędowych tego ruchu poza dobrymi danymi makroekonomicznymi i oczekiwaniami, co do dalszych podwyżek stóp procentowych przez banki centralne Słowacji, Czech i Węgier, był fakt utrzymującej się słabości japońskiego jena i spadku oczekiwań odnośnie podwyżek stóp przez Bank Japonii (co zwiększyło atrakcyjność strategii carry-trade opartej o tanie zapożyczanie się w jenach i inwestowaniu środków na innych rynkach), a także wczorajszego komunikatu FED, który w zasadzie nie zmienił oczekiwań inwestorów odnośnie przyszłych obniżek stóp procentowych w USA (chociaż opinie były mieszane). W takiej sytuacji zagraniczne fundusze będą nadal zwiększały pozycje na ich zdaniem bardziej atrakcyjnych rynkach, chcąc dodatkowo "wykazać" się przed zbliżającą się końcówką roku.
Dzisiaj uwagę inwestorów niewątpliwie zaprzątać będą spekulacje odnośnie kandydatury prof. Jana Sulmickiego, którą wskazał wczoraj prezydent Lech Kaczyński do objęcia schedy po odchodzącym w styczniu przyszłego roku, Leszku Balcerowiczu. Niewątpliwie stanowi ona duże zaskoczenie, gdyż jego nazwisko w ogóle nie pojawiało się na wcześniejszej liście, która "krążyła" po rynku. Jan Sulmicki nie jest też szerzej znany ekonomistom, zwłaszcza tym zagranicznym. To może wprowadzać pewien element niepewności, chociaż za tą osobą wydaje się przemawiać dobre przygotowanie merytoryczne, a także opinie współpracowników. Niemniej jednak inwestorzy będą teraz uważnie śledzić każde wypowiedzi prof. Sulmickiego, zwłaszcza te dotyczące przyjęcia euro (wydaje się, że będzie zwolennikiem rozważnych działań i nie za wszelką cenę), a także kształtu przyszłej polityki monetarnej (jest większe prawdopodobieństwo, iż będzie sprzyjał obozowi "gołębi" w Radzie Polityki Pieniężnej). Podsumowując, mimo, iż z tą kandydaturą związana jest pewna niepewność, to jednak nie wydaje się, aby mogła ona negatywnie wpłynąć na notowania naszej waluty i zaszkodzić rynkowi długu.
Środa przyniesie także publikację danych o bilansie handlowym i na rachunku obrotów bieżących w październiku o godz. 14:00. Oczekiwania rynku mówią odpowiednio deficycie na poziomie -142 mln EUR i -192 mln EUR (wg. PAP). Nieco większej nierównowagi spodziewają się ankietowani Reutera (-300 mln EUR w przypadku C/A). Informacje te nie powinny jednak mieć większego wpływu na notowania. Istotniejsze już mogą być jutrzejsze dane o listopadowej inflacji CPI i piątkowe o średniej płacy.
Dzisiaj oczekiwalibyśmy przyspieszenia aprecjacji złotego i przełamania wsparć na 3,79 w przypadku EUR/PLN i możliwości udanego testowania okolic 3,78 zł. To może otworzyć drogę do 3,75-3,76 zł w kolejnych dniach. W przypadku USD/PLN powinno dojść do naruszenia okolic 2,85 zł i dalej testowania 2,83 zł. Nie można wykluczyć, że docelowo będzie się kierować do 2,80 zł.
Rynek międzynarodowy: