Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 19.12.2006 14:51

Tuż przed 15:30 rynek kontraktów zaliczył minimum sesji na poziomie 3371

pkt. Tym samym doszło do testu poziomu wsparcia jakim jest dolne

ograniczenie ostatnio wykreślonej konsolidacji Kontrakty9.gif Tu, jak wiemy,

wiarygodność analizy jest dość ograniczona ze względu na zmianę serii.

Posługując się wykresem indeksu Indeks9.gif od razu widać, że do

Reklama
Reklama

analogicznego testu dołka konsolidacji jeszcze nie doszło. Nie jest to

jednak większy problem, gdyż na wykresie kontraktów nie samo wybicie cen z

konsolidacji jest ważne, ale także skuteczny powrót pod szczyt z maja br. Do

tego potrzeba spadku cen. W przybliżeniu równego spadkowi, jaki jest

potrzebny, by sprowadzić indeks pod wspomniany już wcześniej dołek

konsolidacji. Najprościej mówiąc, sygnałem słabości dla obu rynków będą

Reklama
Reklama

przebite obie linie wsparcia: dołek konsolidacji i majowy szczyt. Na obu

wykresach leżą one w innej kolejności, ale przebicie ich obu powinno mieć

miejsce w podobnej chwili.

Dziś więc do tego nie doszło. To sprawia, że cały czas nie ma podstaw do

zmiany posiadanych pozycji. Gdy obie linie zostaną przełamane posiadanie

długich pozycji będzie już mniej oczywiste. Nie oznacza to jednak, że nad

Reklama
Reklama

rynkiem podaż przejmie zdecydowane rządy. Silne spadki wcale jeszcze nie

będą pewne, choć och prawdopodobieństwo w takiej sytuacji znacznie by

wzrosło. Na tyle właśnie, by rozważyć zamknięciem długich pozycji. Rynek

można by uznać wtedy za zrównoważony w średnim terminie. Sygnałem słabości,

a zatem i otwarcia krótkich pozycji byłoby (na tą chwilę) dopiero

Reklama
Reklama

przełamanie ostatniego ważniejszego dołka, ale ten leży dość nisko. Zatem

nie zapowiada się, by do tego szybko doszło. Tym bardziej, że mamy przed

sobą moment wyciągania cen na koniec roku.

Czy "grozi" nam efekt stycznia? A może "defekt"? W tej chwili zbytnie

krakanie nie jest na miejscu, choć oczywiście niczego nie można wykluczyć z

Reklama
Reklama

góry i należy się liczyć (i być przygotowanym) z każdym scenariuszem rozwoju

wypadków. Na razie przeważają argumenty na dalszą zwyżką i nie pozostaje nic

innego, jak to zaakceptować. Nie można jednak ślepo wierzyć, że stwierdzenie

o większym prawdopodobieństwie wzrostu jest tożsame w pewnością, że ten

wzrost będzie miał miejsce. Zawsze trzeba mieć plan awaryjny. Tym planem w

Reklama
Reklama

tej chwili jest właśnie opuszczenie rynku, gdyby na wykresie cen kontraktów

i wartości indeksu obie wspomniane linie zostały skutecznie przebite. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama