Euro utrzymało z trudem wypracowaną przewagę nad dolarem, kurs EURUSD utrzymywał się w przedziale 1,32-1,3240 tylko chwilowo schodząc poniżej dolnego ograniczenia, które jednak przełamał, ale już pod koniec obrotów w Europie. To również miało wpływ na umocnienie złotego. Co więcej, Ministerstwo Gospodarki podało, że według jego prognoz Polska utrzyma tempo wzrostu na poziomie 5,5% r/r.
Rada Polityki Pieniężnej, podobnie jak jej odpowiedniki w Czechach i na Słowacji, zadecydowała o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian. Kluczowe słowa w komunikacie po posiedzeniu to: "Najnowsze dane sygnalizują, że inflacja CPI (r/r) w IV kw. br. będzie niższa niż wskazywała projekcja październikowa. (?) W 2007 r. możliwe jest wystąpienie czynników, które mogą przejściowo obniżać inflację (CPI) w pewnych okresach. Analiza perspektyw inflacji sygnalizuje, że utrzymanie inflacji blisko celu inflacyjnego 2,5 proc. w średnim okresie może wymagać zacieśnienia polityki pieniężnej." Jest to dokument raczej jastrzębi w swej wymowie. Złoty powinien jutro zyskiwać na wartości, analiza wykresów sugeruje umocnienie o przynajmniej 1 grosz w stosunku do euro. Aprecjacja złotego na USDPLN jest, bazując na wykresach, nieco mniej prawdopodobna.
Jutro ważne dane z USA, ale prawdopodobieństwo niespodzianek jest raczej niewielkie. Poznamy m.in. dynamikę wzrostu PKB, wskaźnik PCE oraz ilość wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. W świetle coraz bliższych Świąt Bożego Narodzenia nie oczekiwałbym jutro zbyt dużych zmian poziomów. Może co najwyżej dojść do przeniesienia dyskusji o sile amerykańskiej gospodarki i dolara na "po Świętach", o ile okaże się, że któreś dane wyszły gorzej/lepiej niż oczekiwano.
Na zakończenie wiadomość "z ostatniej chwili" - Leszek Balcerowicz powiedział, że "Jest wysoce prawdopodobne, że kurs równowagi będzie mocniejszy niż zakładano wcześniej". Innymi słowy - bardzo możliwe, że złoty będzie dalej w trendzie aprecjacyjnym.
Piotr Denderski