Dzisiaj rano złoty otworzył się stabilnie z tendencją do ponownego umocnienia. O godz. 9:47 za jedno płacono niecałe 3,81 zł, a za dolara 2,8850 zł.
Ostatnie zachowanie się rynku po części można tłumaczyć niepewnością związaną ze spekulacjami wokół obsady stanowiska szefa Narodowego Banku Polskiego. Marcin Łopiński z kancelarii prezydenta powtórzył dzisiaj rano, iż jest mało prawdopodobne, aby rynek poznał nazwisko kandydata Lecha Kaczyńskiego jeszcze w tym roku. To wszystko powoduje, że jest niemal pewne, iż po 10 stycznia b.r. funkcję szefa NBP przynajmniej na kilka dni obejmie ustawowo obecny wiceprezes Jerzy Pruski. Przyszłości nigdy nie można jednak przewidzieć, a funkcja p.o. szefa NBP bez pełnych umocowań prawnych zawsze będzie się wiązać z pewnym ryzykiem i budzić niepokój rynku.
Uwzględniając jednak otoczenie makroekonomiczne, które wciąż pozostaje dobre, nie można wykluczyć, iż spekulanci spróbują w okresie międzyświątecznym na mniej płynnym rynku umocnić złotego. Opublikowane wczoraj dane o listopadowej sprzedaży detalicznej wprawdzie okazały się nieco gorsze od prognoz na poziomie 14,4 proc. r/r, ale i tak dynamika była wyższa niż w listopadzie i wyniosła 13,6 proc. r/r. Z kolei stopa bezrobocia spadła zgodnie z oczekiwaniami do 14,8 proc. Utrzymująca się dwucyfrowa dynamika produkcji przemysłowej i sprzedaży sprawiła, że prezentowany dwa dni temu optymizm resortu finansów udzielił się także wiceprezes GUS Halinie Dmochowskiej, która oceniła, że w ostatnich 3 miesiącach roku dynamika PKB będzie o 0,1-0,2 proc. wyższa niż w III kwartale b.r., kiedy to wyniosła 5,8 proc. (niezależnie od zaobserwowanego nieznacznego pogorszenia wskaźników koniunktury GUS w grudniu).
Stabilnie zachowywały się także rynki regionu, chociaż można było zauważyć niewielką chęć do realizacji zysków po wyraźnym umocnieniu ze środy. O tym, że inwestorzy nie chcą pozostawać ze zbyt dużymi pozycjami w okresie świątecznym, kiedy to płynność rynku jest mniejsza, pokazał brak większej reakcji na informację o podniesieniu perspektyw ratingu Węgier przez agencję Standard&Poor?s do "stabilnej" z "negatywnej", co było wyrazem uznania dla programu wdrażanego przez tamtejszy rząd mającego ograniczyć nadmierny deficyt sektora finansów publicznych. Dodano jednak, że szanse na przyjęcie przez ten kraj wspólnej, europejskiej waluty przed 2014 rokiem są niewielkie.
Większego wpływu nie miały także publikacje danych o wzroście gospodarczym w Stanach Zjednoczonych, który w III kwartale wyniósł 2,0 proc. wobec 2,6 proc. wzrostu w poprzednim okresie. Uczestnicy rynku wciąż spodziewają się obniżek stóp procentowych przez FED (według najnowszej ankiety Reutera w 2007 r. łącznie o 50 p.b.), co tym samym powinno stanowić wsparcie dla bardziej rentownych inwestycji na rynkach wschodzących (drugim kluczowym czynnikiem będzie wciąż słaby jen będący jedną z bazowych walut dla strategii carry-trade).