W tych okolicach spędził kolejne dwie godziny, przy mało aktywnym handlu. Później rynek nieco się osunął, tak naprawdę można było jednak mówić o przeniesieniu konsolidacji na niższy poziom. Również na tym poziomie handel toczył się w sennej atmosferze. Wymiana ożywiła się nieznacznie dopiero na pół godziny przed końcem notowań w systemie ciągłym. Wtedy uaktywniła się większa podaż, a rynek niemal skokowym ruchem skierował się w dół - spadek w przypadku WIG20 sięgnął 1,2%. W ostatnich minutach rynek nieco odbił, ale większy popyt pojawił się dopiero w trakcie końcowego fiksingu. Dzięki temu WIG20 odrobił połowę spadku z ostatnich minut sesji. Obroty na całym rynku były bardzo zbliżone do środowych, czyli bardzo niskie. Z dużych spółek przez większą część sesji dobrze zachowywały się KGHM, Pekao i Lotos. Mocny po raz kolejny był TVN. Relatywnie słabe było PKO BP, dzień wcześniej ten bank znajdował się w grupie liderów wzrostów. Pod koniec sesji dosyć wyraźnie pogorszyły się notowania TPSA.

Obraz techniczny rynku zasadniczo się nie zmienił. Na wykresie WIG20 utworzyła się czarna świeca, ale z długim dolnym cieniem. W ujęciu intraday indeks wzrósł do poziomu najwyższego od czterech sesji, co można odbierać lekko pozytywnie. Zwyżka na początku sesji przekroczyła nawet poziom połowy wysokości czarnego korpusu świecy z 20 listopada (3333 pkt), co pokazuje, że poziom ten raczej nie będzie stanowić istotnego oporu. Mocny wzrost, jaki miał miejsce podczas środowej sesji w dalszym ciągu przemawia za tym, że rynek lokalny dołek ma za sobą i w krótkim terminie może rosnąć. Spadki z połowy grudnia nadal wyglądają jak korekty z poprzednich kilku miesięcy, po których rynek powracał do średnioterminowego trendu wzrostowego. Zachowanie większości wskaźników technicznych można obecnie uznać za neutralne, jedynie oscylator stochastyczny utrzymuje krótkoterminowy sygnał kupna. Układ średnich kroczących jest nieco gorszy, żadnych negatywnych sygnałów na razie jednak nie ma.