Dzisiaj spodziewalibyśmy się już wyraźniejszych ruchów i to w kierunku mocniejszego złotego. O godz. 9:09 za jedno euro płacono 3,8250 zł, a za dolara 2,88 zł.
Wczoraj resort finansów zrewidował w dół prognozę grudniowej inflacji do 1,5 proc. r/r z 1,8 proc. r/r szacowanych wcześniej, a wiceminister Piotr Soroczyński przyznał, iż w tym roku wskaźnik CPI najprawdopodobniej nie przekroczy celu banku centralnego na poziomie 2,5 proc. r/r. Szacunki na marzec, kiedy to ma przypaść szczyt wynoszą 2,1-2,3 proc. r/r, a na koniec roku inflacja może się ustabilizować wokół 2 proc. To może sugerować, że Rada Polityki Pieniężnej będzie zwlekać z ewentualną podwyżką szacowaną wcześniej przez rynek na marzec 2007 r. Przemawiać za tym może fakt, iż nowa projekcja inflacyjna, która zostanie opublikowana w styczniu może pokazać jej niższy od październikowego przebieg - taką opinię wyraziła wczoraj Halina Wasilewska-Trenkner z RPP. Te informacje wyraźnie pomogły wczoraj rynkowi długu, gdzie rentowności obligacji spadły wzdłuż całej krzywej. Skąd, zatem ta zwłoka na rynku walutowym? Można to tłumaczyć utrzymującą się niepewnością wokół wyboru szefa Narodowego Banku Polskiego, która się przedłuża, a także ryzykiem związanym z poglądami potencjalnego kandydata. Wydaje się jednak, iż obawy inwestorów w tej materii są nieco przesadzone, a opinia szefa kancelarii prezydenta, iż powinna być to osoba prezentująca inne poglądy od Leszka Balcerowicza, niekoniecznie musi oznaczać ich radykalizację. Trudno także będzie liczyć na to, aby Lech Kaczyński ponownie zdecydował się na mało znaną postać, nadal mając w pamięci rezygnację prof. Sulmickiego z "powodów osobistych". Z informacji, które napływają na rynek wynika, że wszystko powinno wyjaśnić się już dzisiaj, bądź jutro, gdyż 8 stycznia ma się odbyć przesłuchanie kandydata przez sejmową komisję finansów, a 10 stycznia kandydatura zostanie zatwierdzona przez parlament.
Stabilnie otworzyły się dzisiaj waluty naszego regionu, a amerykański dolar może nadal tracić na rynkach światowych. Dodatkowo wciąż słaby pozostaje japoński jen będący walutą bazową dla stategii opartych o carry-trade. Informacją dnia będzie najpewniej nazwisko nowego kandydata NBP, które poda prezydent. Naszym zdaniem silne fundamenty polskiej gospodarki sprawiają, iż najbliższe dni powinny upłynąć pod znakiem mocniejszego złotego, a ewentualnego osłabienia można spodziewać się dopiero w II połowie miesiąca. Okolice 3,83 zł za euro można wykorzystywać do sprzedaży EUR/PLN z celem do 3,81 zł, a w przypadku USD/PLN takim poziomem jest 2,8850 zł, a celem rejon 2,86 zł. Kolejne dni mogą przynieść próbę przełamania okolic 3,80 zł za euro i 2,8550 zł za dolara.
Rynek międzynarodowy:
Wtorek przyniósł osłabienie się amerykańskiego dolara na rynkach światowych i obserwowana w późnych godzinach wieczornych i w nocy konsolidacja nic tutaj nie zmienia. Wczorajsze maksimum EUR/USD to 1,3294 i jak na razie notowania mają pewien problem z pokonaniem tego poziomu i figury 1,33. O godz. 9:09 za jedno euro płacono 1,3275 dolara. Z drugiej strony wsparcia można ulokować już w okolicach 1,3265. Naszym zdaniem dzisiejsza sesja powinna przynieść kontynuację rozpoczętego z nowym rokiem trendu - do końca tygodnia można spodziewać się testowania okolic grudniowych maksimów na 1,3365.