Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 04.01.2007 08:27

Wskazaniem Sławomira Skrzypka jako kandydata na stanowisko prezesa NBP

jestem wstrząśnięty, choć nie zmieszany. Wszystkie media zamieściły już CV

kandydata i jasno z niego wynika, że Skrzypek nie ma żadnego przygotowania z

zakresu polityki pieniężnej, ani też nie będzie żadnym autorytetem w

sprawach makroekonomii. Ekonomiści uspokajają, że prezes NBP ma tylko jeden

Reklama
Reklama

głos (decydujący, w przypadku równego podziału głosów) w Radzie Polityki

Pieniężnej, ale zapominają przy tym, że wypowiedzi prezesa NBP są bardzo

istotnym narzędziem polityki monetarnej mogącym w znaczący sposób wpływać

choćby na oczekiwania inflacyjne. Pozbawienie NBP tak cennego narzędzia może

doprowadzić do sytuacji, że kompletnie wbrew założeniem braci Kaczyńskich,

RPP będzie z czasem zmuszona gwałtowniej i szybciej podnosić stopy

Reklama
Reklama

procentowe, nawet jeśli osoba nowego prezesa będzie przeciw temu głośno

protestować sabotując dotychczasową politykę zwalczania inflacji.

Jakikolwiek brak merytorycznego przygotowania do prowadzenia dyskusji

zarówno na forum publicznym, jak i nawet na zamkniętych posiedzeniach RPP

powoduje, że jednymi przesłankami do mianowania tego kandydata była jego

dotychczasowa lojalność wobec urzędującego Prezydenta, a co za tym idzie

Reklama
Reklama

domniemany brak niezależności po objęciu funkcji prezesa NBP. Kandydatury

stricte politycznej zapewne większość uczestników rynku oczekiwała. Ale

chyba mało kto sądził, że będzie ona tak słaba merytorycznie i tak bezczelna

w znanej politycznej kwestii TKM.

Na deser cytat z oświadczenia nowego kandydata na stanowisko szefa NBP.

Reklama
Reklama

"Jeśli Sejm zdecyduje się na powierzenie mi funkcji Prezesa Narodowego Banku

Polskiego, będę dbał o wartość polskiego pieniądza. Opowiadam się za

stabilną i wiarygodną polityką pieniężną. Jestem przeciwnikiem gwałtownych

zmian w tym zakresie. Jeżeli nie będzie to pociągało za sobą ryzyka wzrostu

inflacji, będę także brał pod uwagę wzrost gospodarczy. Stawiam na

Reklama
Reklama

transparentność banku centralnego." Nie chcę być już do końca złośliwy, ale

domniemuję, że to oświadczenie przygotowane zostało jeszcze zanim wybrano

kandydata i ma na celu uspokojenie rynków finansowych, oraz zaakceptowanie

kandydata w Sejmie. Mam nadzieję, że to pierwsze się uda, a w drugim

przypadku politycy wybiorą mniejsze zło i kosztem zawirowań w krótkim

Reklama
Reklama

terminie (brak prezesa NBP) wybiorą na 5-cioletnią kadencję osobę z nieco

większym autorytetem.

Należy jeszcze wrócić na chwilę do wczorajszej sesji w USA. Skończyła się

ona fatalnie, bo z trzycyfrowego wzrostu Dow Jones (nowe szczyty) indeks

zanurkował pod poprzednie zamknięcie. Impulsem do tego było sprawozdanie Fed

z ostatniego posiedzenia. Wynika z niego najgorszy dla akcji scenariusz. Z

jednej strony bowiem według członków Fed "ryzyko spowolnienia gospodarczego

nieco wzrosło i stało się trochę szersze niż pierwotnie sądzono" - co

powinno zachęcać do obniżek stóp procentowych. Rynek akcji dyskontował

(wzrostami) taki scenariusz pod koniec roku. Jednak z drugiej strony

wszyscy członkowie zgadzają się, że "głównym powodem do niepokoju pozostaje

to, by inflacja spadła do umiarkowanego poziomu". Lacker przekonywał nawet

do natychmiastowej podwyżki stóp procentowych. Taka mieszanka słabego

wzrostu przy trwającej walce z inflacją zmroziła inwestorów na rynku akcji.

Na rynki europejskie wpłynie to oczywiście negatywnie. Jeśli dodać do tego

fatalną kandydaturę na prezesa NBP, oraz ogromny ponad 7% (!) spadek cen

miedzi i ropy (teraz 58,5 USD), to GPW przeżywać będzie dzisiaj ciężkie

chwile. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama