Tymczasem Sławomir Skrzypek jest mało znany, a wybór dokonany przez prezydenta Kaczyńskiego można oceniać w kategoriach politycznych - wszak był to jego najbliższy współpracownik. Szczególną uwagę zwraca brak większego doświadczenia w bankowości, mimo, że przez kilka ostatnich miesięcy był on pełniącym obowiązki prezesa banku PKO BP. To z kolei rodzi obawy, iż niezależność nowego prezesa od nacisków politycznych będzie dosyć ograniczona. On sam wydał jeszcze wczoraj oświadczenie, z którego wynika, iż będzie dbał o wartość złotego i opowiada się za stabilną i wiarygodną polityką pieniężną. Z kolejnych zdań wynika jednak, iż będzie sprzyjał obozowi "gołębi" w Radzie Polityki Pieniężnej, co jednak szczególnie nie dziwi. Niemniej jednak rynki finansowe będą czekały na jego dalsze wypowiedzi, zwłaszcza w kwestii przyjęcia euro, chociaż będzie to najpewniej powieleniem poglądów reprezentowanych przez kancelarię prezydenta i resort finansów. Tym samym, mimo pojawiających się słów krytyki wydaje się, że odbiór Sławomira Skrzypka przez rynki będzie neutralny - na szczęście w RPP decyzje podejmuje 10 członków, chociaż głos prezesa jest dominujący w przypadku skrajnej polaryzacji poglądów.
Ewentualne mocno negatywne komentarze na temat nominacji dla Sławomira Skrzypka będą równoważone przez nadal utrzymujący się dosyć dobry sentyment inwestycyjny w naszym regionie i dobre dane makroekonomiczne. Według szacunków resortu finansów sprzed kilku tygodni wzrost gospodarczy w IV kwartale ub.r. ma szanse przekroczyć 6 proc. r/r, a najnowsza prognoza grudniowej inflacji została zrewidowana w dół do poziomu 1,5 proc. r/r przy jednoczesnym przedstawieniu bardziej wygładzonej jej ścieżki na 2007 r. - wskaźnik CPI nie powinien przekroczyć poziomu celu inflacyjnego na poziomie 2,5 proc. r/r. Te informacje w ostatnich dniach dosyć wyraźnie wsparły rynek długu. Kolejnym pozytywem jest także fakt niskiego deficytu budżetowego za 2006 r., który zdaniem wiceminister Suchockiej-Roguskiej wyniesie najprawdopodobniej 25-26 mld zł. Warto jednak zaznaczyć, że jest to w głównej mierze wynik zabiegu księgowego - niewykorzystania prawie 2,8 mld zł po stronie wydatków. Minusem wczorajszego dnia jest informacja dotycząca odwołania wiceministra finansów Piotra Soroczyńskiego, który odpowiadał m.in. za prognozy inflacji.
Pierwsze godziny dzisiejszej sesji mogą przynieść pewną nerwowość związaną z nominacją dla Sławomira Skrzypka. Cały bilans czwartkowej sesji powinien być jednak dla złotego pozytywny, głównie z racji opisywanych powyżej czynników makro i dobrego sentymentu w regionie. Tym samym krótkoterminowo sugerowalibyśmy sprzedawać EUR/PLN w okolicach 3,8450-3,8500 zł z celem do 3,8250-3,8300 zł i sztywnym stop-lossem na 3,8650 zł. W przypadku USD/PLN do sprzedaży można wykorzystać okolice 2,9250 zł z celem do 2,8950-2,90 zł. Możliwy powrót EUR/USD do zwyżek po jutrzejszych danych z rynku pracy w USA powinien doprowadzić do mocniejszego zejścia w dół na parze USD/PLN. O godz. 9:13 za jedno euro płacono 3,8415 zł, a za dolara 2,9220 zł.
Komentarz międzynarodowy:
Środa nieoczekiwanie przyniosła dosyć wyraźne umocnienie się dolara na rynkach światowych. W efekcie notowania EUR/USD wymazały cały wtorkowy wzrost schodząc jeszcze niżej w okolice 1,3150. Jednocześnie wyraźnie zniżki były także widoczne na rynku surowców, zwłaszcza ropy. Pewnym nadużyciem byłoby jednak stwierdzenie, że są to sygnały powrotu rynku do mocnego dolara.