Można było jednak odnieść wrażenie, że inwestorzy już pogodzili się z nieco kontrowersyjną kandydaturą Sławomira Skrzypka na stanowisko szefa Narodowego Banku Polskiego, a rynek w najbliższych dniach znajdzie swój poziom równowagi. Niemniej jednak przez kilka najbliższych dni może być jeszcze nerwowo - dzisiaj odbędą się przesłuchania prezydenckiego kandydata przed Komisją Finansów Publicznych Sejmu, a w środę oficjalne głosowanie w parlamencie. Przeciwko będzie opozycja, za PiS i Samoobrona, która pomału zaczyna rezygnować ze swoich kontrowersyjnych propozycji zmian w ustawie o NBP, a cały czas niewiadomą pozostaje stanowisko LPR (ugrupowanie Romana Giertycha deklarowało, iż chciałoby, aby Sławomir Skrzypek nie spieszył się zbytnio z wprowadzeniem Polski do strefy euro). W tym wszystkim niepokój budzi też inna kwestia - Przemysław Gosiewski z PiS zapowiedział w piątek, że jego ugrupowanie zgodziłoby się na wprowadzenie do ustawy o NBP sformułowania o konieczności dbania przez RPP także o wzrost gospodarczy, a nie tylko niską inflację. Tym samym dobrze, że możliwości jej zmiany w obecnym parlamencie nie są zbyt duże.
Poza informacjami związanymi z obsadą szefa NBP w najbliższych dniach na rynek nie napłynie wiele informacji. Jedynie dzisiaj odbędzie się przetarg rocznych bonów skarbowych o wartości 0,9 mld zł, a w środę 10-letnich obligacji DS1017 o wartości 1,5-2,5 mld zł (dzisiaj poznamy dokładną wartość oferty).
Obserwowane w ubiegłym tygodniu umocnienie się amerykańskiego dolara na rynkach światowych będące wynikiem publikacji lepszych danych makroekonomicznych i spadku oczekiwań na obniżki stóp procentowych przez FED, a także umocnienie się japońskiego jena będące m.in. efektem powrotu spekulacji na temat możliwego zacieśnienia polityki monetarnej przez Bank of Japan podczas posiedzenia 17-18 stycznia, doprowadziło do zamykania przez inwestorów pozycji opartych o strategię carry-trade, czyli taniego pożyczania pieniądza i inwestowania go w wyżej oprocentowane zagraniczne aktywa. Ten proces był zauważalny także w naszym regionie, szczególnie w przypadku węgierskiego forinta (główna stopa tamtejszego banku centralnego wynosi obecnie 8 proc.). To z kolei przełożyło się także na złotego, któremu dodatkowo zaszkodziło zamieszanie związane z obsadą stanowiska szefa NBP. Co, zatem dzisiaj? Wydaje się, że rynek podobnie jak miało to miejsce w piątek pozostanie jeszcze rozchwiany, także sugerowalibyśmy się wstrzymać z zawieraniem większych transakcji. Prognozowane pasmo wahań dla EUR/PLN to 3,87-3,90 zł, a dla USD/PLN 2,97-3,00 zł. O godz. 9:02 za jedno euro płacono 3,8850 zł, a za dolara 2,99 zł.
Rynek międzynarodowy:
Początek nowego tygodnia na rynku EUR/USD zaczął się bez większych zmian w relacji do piątkowego zamknięcia. O godz. 09:01 za jedno euro płacono 1,2997 dolara.