Spokojna reakcja inwestorów na świetne informacje z USA (m.in. większa dynamika prod. przemysłowej i inflacji CPI, poprawa na rynku nieruchomości i b.wysoki wskaźnik sentymentu Uniw. Michigan) świadczy o tym, że wyniki te zostały wcześniej uwzględnione w cenach a popyt na dolary przejściowo wyczerpał się. W poniedziałek na rynek napłynęły informacje o wyższym od prognoz (4,6% r/r) spadku inflacji PPI w Niemczech, która w grudniu sięgnęła 4,4% (4,7% miesiąc wcześniej). Podobne dane otrzymaliśmy ze Szwajcarii. Wpłynęło to na osłabienie wspólnej waluty, która z poziomu 1,2970 USD na otwarciu zniżkowała w okolice 1,2925. Z drugiej strony euro wsparte zostało "jastrzębimi" wypowiedziami przedstawicieli ECB, którzy podczas weekendu zasugerowali, iż wzrost inflacji wywołany "efektem drugiej rundy" powinien zostać "zduszony w zarodku", zaś rynek powinien wziąć pod uwagę wyższy wzrost stóp do końca I kw. niż tylko o 25 pb. (Garganas, Likkanen i Weber). Spadek kursu świadczy jednak o tym, że wypowiedzi te nie w pełni zrównoważyły piątkowe ostrzeżenia J. Lackera z Fed, który uznał wzrost cen za główne zagrożenie dla gospodarki USA oraz T. Hoeniga, także przeciwnego rozluźnianiu polityki monetarnej. W średnioterminowej perspektywie malejące prawdopodobieństwo cięcia kosztu pieniądza za oceanem (zaledwie 5,4% szans do maja) powinno pomagać dolarowi, który jednak w czasie najbliższych sesji nie będzie w stanie sięgnąć 1,2880 za euro i dopiero dobre dane z rynku nieruchomości oraz zamówienia na dobra trwałe mogą dać mu bodziec do umocnienia. Po południu inwestorzy oczekiwać będą na grudniowy odczyt wskaźników wyprzedzających koniunktury (oczekiwane utrzymanie 0,1% wzrostu m/m) oraz przemówienie J. Yellen z Fed, znanej dotychczas z "jastrzębich" poglądów na politykę monetarną. O godz. 15:00. za euro płacono 1,2935 USD.

W kraju tydzień rozpoczął się przychylnie dla złotego. Euro po osiągnięciu 3,85 PLN osłabiało się do 3,84 PLN wobec polskiej waluty, która potencjał czerpała z wciąż pamiętanego podniesienia ratingu agencji Fitch oraz odradzającego się sentymentu dla regionu, dla którego pozostawienie stóp procentowych przez Bank Japonii na niskim poziomie oznacza napływ kapitałów w ramach tzw. carry trade. Powodzenie aukcji bonów rocznych o wartości 0,9 mld PLN oraz oczekiwanie na środową aukcję zamiany stabilizująco oddziaływały na wartość złotego wobec euro. Pozostawienie stóp przez węgierski bank centralny na poziomie 8%, oraz zgodna z prognozami inflacja bazowa netto w XII (1,6%) nie zaskoczyły inwestorów pozytywnie i zostały przyjęte spokojnie, co znalazło odbicie we wzroście kursu euro do 3,8470 zł. Nieco inaczej wyglądało zachowanie dolara, który nieznacznie zwyżkował z poziomu 2,9630 zł na otwarciu do ponad 2,9726 zł, co było odzwierciedleniem wzrostu dolara wobec euro. O godz. 15:00 euro kosztowało 3,8460 zł, zaś 1 USD 2,973 zł.

Kamil Gaworecki

Makler Papierów Wartościowych

DM TMS Brokers S.A.