Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 12.06.2007 08:40

Po piątkowym wzroście w USA w większości głów pojawiło się pytanie, czy

wcześniejsze trzy sesje to już początek, czy też piątkowa sesja była na

tyle silna, że większy spadek jeszcze nam nie grozi. Odpowiedzią nie jest

raczej sesja wczorajsza. Wczoraj indeksy za oceanem właściwie się nie

zmieniły. Wprawdzie w trakcie sesji pojawiły się małe plusy, ale w

Reklama
Reklama

końcówce zostały one zniwelowane.

Brak kontynuacji wzrostu pewnie zaniepokoił posiadaczy długich pozycji,

ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Znacznie bardziej przygnębiające

informacje dochodzą z Chin. Inflacja wyniosła tam 3,4% co jest najwyższym

wskazaniem od dwóch lat. Trzeba też zaznaczyć, że wielu analityków

badających rynek chiński podchodzi to oficjalnych statystyk rządowych z

Reklama
Reklama

lekkim dystansem. Pamiętamy, że czasem nawet wobec amerykańskich

publikacji pojawiają się wątpliwości. W przypadku Chin pewnie nikt by się

nie zdziwił, gdyby doszło do manipulacji. W tej chwili są to jednak tylko

domysły. Tak czy inaczej zdaniem większości analityków rynek chiński czeka

kolejna podwyżka stóp procentowych. Inflacja rośnie (w kwietniu wyniosła

3%), a rozgrzany rynek akcji wymaga ostudzenia. Póki jeszcze nie jest za

Reklama
Reklama

późno. Gra na giełdzie staje się powoli sportem narodowym. Niebezpiecznym,

gdyż wiele osób nie ma pojęcia z czym faktycznie ma do czynienia. Im wyżej

kursy wyjdą, tym poważniejszym będzie spadek i tym poważniejsze będą tego

spadku konsekwencje.

Wiadomość o inflacji nie wywołała większego niepokoją w Chinach i

Reklama
Reklama

tamtejszy rynek ma się całkiem dobrze - indeksy lekko zyskują na wartości.

Nie wiem tylko, czy warto się tym przejmować, skoro tam mamy regularną

bańkę spekulacyjną. W końcu nikt rozsądny nie będzie naśladować ruchów

rynku, którego ruchy wynikają z emocji. Dla nas od Chin ważniejszy wydaje

się wzrost ceny ropy naftowej, bo to może pomóc naszym rafineriom, choć w

Reklama
Reklama

ograniczonym zakresie. Większy efekt będzie zapewne wtedy, gdyby cena ropy

wybiła się poza obszar obserwowanej ostatnio konsolidacji.

Otwarcie na naszym rynku powinno się dokonać w okolicy, lub nieco poniżej

wczorajszego zamknięcia. Przewaga podaży w końcowych minutach wczorajszych

notowań z pewnością zaniepokoiła część graczy. Na razie wielkiego dramatu

Reklama
Reklama

nie ma, ale trzeba przyznać, że cofnięcie w takim stylu trudno uznać za

przejaw przewagi popytu. Zadaniem tegoż w dniu dzisiejszym będzie

utrzymanie wczorajszym poziomów cen. Jeśli to się nie uda, to cały

piątkowy wysiłek może pójść na marne.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama