Po wzroście produktu krajowego brutto w IV kwartale 2008 r. zaledwie o 3 proc., pierwsze miesiące bieżącego roku przyniosły dalsze znaczne osłabienie aktywności w wielu obszarach naszej gospodarki. W wyniku rosnącej bariery popytu zmniejsza się produkcja przemysłu i budownictwa. Niższe niż przed rokiem są obroty handlowe z zagranicą. Stagnacja obejmuje sprzedaż detaliczną. Spadają przewozy ładunków wszystkimi rodzajami transportu. Rosną zapasy u producentów i w handlu.
Z otoczenia zewnętrznego Polski napływa coraz więcej informacji, że załamanie globalnych trendów wzrostowych jest znacznie większe, niż można było się spodziewać. Z najnowszych danych Komisji Europejskiej wynika, że w 2009 r. PKB krajów członkowskich zmniejszy się o 4 proc., wobec wzrostu o 0,9 proc. w 2008 r., a prawie wszędzie będzie się pogłębiać recesja, tym groźniejsza, że działania mające na celu ożywienie popytu, mogą prowadzić do szybkiego narastania nierównowagi wewnętrznej i zewnętrznej poszczególnych krajów.
Poważne osłabienie koniunktury dotknie także takie potęgi gospodarcze, jak Stany Zjednoczone (prognozowany spadek PKB o 2,9 proc.), Japonię (spadek o 5,3 proc.), a także Rosję (o 3,8 proc.). W rezultacie w skali ogólnoświatowej produkt krajowy brutto może się w bieżącym roku zmniejszyć o 1,4 proc. Na tym tle Polska nie wygląda źle, ale i nam nie uda się uniknąć ponadjednoprocentowego spadku PKB.
Globalne zawirowania dotkliwie uderzyły już w nasz kraj, a destrukcyjny ich wpływ dotyczy głównie sfery realnej, w tym przede wszystkim przemysłu. Produkcja przemysłowa już w IV kwartale 2008 r. była o 6,3 proc. mniejsza niż rok wcześniej, a w okresie styczeń - marzec tego roku spadek wyniósł aż 10 proc. Największe załamanie dynamiki występuje w branżach związanych z eksportem oraz uzależnionych od finansowania zewnętrznego (drogi i trudno dostępny kredyt). Przedsiębiorstwa sygnalizują coraz większe ograniczenia krajowych i zagranicznych zamówień oraz szybki przyrost zapasów wyrobów gotowych. Badania koniunktury oraz nastrojów konsumenckich pozwalają przewidywać, że w bieżącym roku produkcja przemysłowa może być o około 9 proc. niższa od ubiegłorocznego poziomu.
W I kwartale 2009 r. produkcja budowlano-montażowa spadła o 1,3 proc. Dalsze możliwe osłabienie trendu potwierdzają dane o obniżaniu się portfela zamówień. W całym roku może być ona o 3 proc. mniejsza niż w 2008 r., mimo że czynnikiem ją wspierającym będą inwestycje infrastrukturalne, realizowane w ramach projektów współfinansowanych przez Unię Europejską i wykonywane w związku z organizacją Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 r.
Wśród barier w prowadzeniu działalności firmy przemysłowe i budowlane wskazują najczęściej - poza spadkiem popytu - na konkurencję innych podmiotów, wysokie koszty zatrudnienia oraz trudności z uzyskaniem kredytów. Znacznie natomiast zmniejszyła się uciążliwość niedoboru wykwalifikowanych pracowników. W obu sektorach spadło wykorzystanie mocy produkcyjnych. W przemyśle było ono w końcu kwietnia 2009 r. szacowane na około 69 proc. (przed rokiem 80 proc.), a w budownictwie na około 73 proc. (rok temu 83 proc).
Pogarsza się klimat dla prowadzenia działalności inwestycyjnej. W I półroczu 2008 r. nakłady brutto na środki trwałe były o 15,2 proc. wyższe niż w 2008 r., a w II półroczu już tylko o 3,9 proc. Najbliższe miesiące mogą przynieść dalsze osłabienie dynamiki inwestowania na skutek coraz gorszej sytuacji finansowej firm oraz trudności w dostępie do tanich środków z systemu bankowego. Ograniczenie zasilania kredytowego i zwiększenie kosztów jego pozyskania wynikają z niedostatecznej płynności rynku pieniężnego, prowadzącej do wzrostu krótkoterminowych stóp procentowych, a w konsekwencji podwyższonego oprocentowania kredytów. Nie bez znaczenia są przy tym rosnące marże bankowe, w wyniku czego kredyty nie stają się tańsze w takim stopniu, jaki wynikałby z obniżki stóp procentowych. Na skutek dekoniunktury na giełdzie praktycznie do zera spadły też możliwości emisji akcji przez podmioty gospodarcze. Przyrost inwestycji zmniejszy się również w ślad za spadkiem popytu konsumpcyjnego. W sytuacji obniżającego się wykorzystania mocy produkcyjnych oraz wygasającej presji płacowej przedsiębiorstwa tracą motywację do szybkiej restrukturyzacji i nie są skłonne do inwestowania na skalę uprzednio obserwowaną. Wielkim obciążeniem dla wielu firm, zwłaszcza sektora przemysłu przetwórczego, mogą też być znaczne podwyżki cen energii.
Czynnikiem, który w krótkim okresie może częściowo przeciwdziałać spadkowi dynamiki inwestycji, będą inwestycje publiczne, stymulowane napływem środków z funduszy strukturalnych UE. Mimo to należy liczyć się z tym, że w 2009 r. tempo inwestowania może spaść o około 10 proc. Świadczy o tym m.in. szybko zmniejszająca się produkcja i import dóbr inwestycyjnych. W I kwartale produkcja tych dóbr była o 13,1 proc. mniejsza niż w analogicznym okresie 2008 r., natomiast import, w okresie styczeń - luty, spadł aż o jedną czwartą.
Od początku 2009 r. na dynamikę polskiego eksportu negatywnie wpływa niski popyt importowy naszych partnerów handlowych, determinowany potęgującymi się tendencjami recesyjnymi oraz działaniami protekcjonistycznymi, zmierzającymi do ochrony rynku wewnętrznego. Szczególnie znacząco osłabł eksport sektora motoryzacyjnego (zwłaszcza sprzedaż części) oraz dóbr konsumpcji trwałej, tj. produktów, których eksport jest najbardziej wrażliwy na zmiany globalnej koniunktury. Skalę importu natomiast ogranicza zmniejszające się zapotrzebowanie na relatywnie coraz droższe dobra zaopatrzeniowe, oferowane przez zagranicznych dostawców. W celu obniżenia kosztów produkcji, przedsiębiorstwa skłaniają się do zastępowania importu dostawami rodzimych producentów, tym bardziej że w wielu przypadkach mogą liczyć na renegocjacje zawartych umów, na bardziej korzystnych niż uprzednio warunkach (obniżenie ustalonych cen, odroczenie płatności lub rozłożenie ich na raty, kredyt kupiecki i inne). W skali całego roku przewidywany jest spadek eksportu, liczonego w euro, o około 20 proc., a importu o około 25 proc. Sygnalizują to już wyniki pierwszych dwóch miesięcy bieżącego roku, kiedy to eksport był o 24,8 proc. mniejszy niż przed rokiem, a import o 28 proc. Gdyby w następnych miesiącach utrzymała się tak prognozowana dynamika obrotów, co jest bardzo prawdopodobne, oznaczałoby to zmniejszenie ujemnego, rocznego salda z 25 mld euro w 2008 r. do około 13 mld euro w 2009 r.
Roczne tempo wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniosło w marcu bieżącego roku 3,6 proc., przekraczając górną granicę odchyleń od celu inflacyjnego NBP (3,5 proc.). Od początku bieżącego roku proinflacyjnie oddziałują głównie decyzje o podwyżkach cen regulowanych, w tym energii, wzrost cen niektórych surowców i paliw na rynkach światowych, drożejące artykuły żywnościowe (szczególnie mięso), a także wahania kursu złotego, z odradzającą się tendencją do jego deprecjacji. W dłuższej perspektywie istotne znaczenie mogą mieć dokonane już i prognozowane obniżki stóp procentowych. Natomiast antyinflacyjnie wpływa wzrastająca konkurencja na rynku, słabnąca presja płacowa, spadek dynamiki zadłużenia kredytowego i zwiększająca się skłonność do oszczędzania gospodarstw domowych, w wyniku pesymistycznych ocen przyszłej sytuacji dochodowej. Trudno obecnie przesądzić, które z tych uwarunkowań będą miały decydujący wpływ na ogólny wskaźnik cen w bieżącym roku, ale w wariancie pesymistycznym należy się liczyć z tym, że załamaniu dynamiki wzrostu gospodarczego może w najbliższych miesiącach towarzyszyć podwyższona inflacja. Już obecnie zwraca bowiem uwagę silny wzrost cen producentów, który szybko może się przełożyć na poziom cen detalicznych. W marcu roczny wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu wyniósł 5,6 proc. i był o 2 pkt proc. wyższy od stopy inflacji.
W końcu 2008 r. zarysowały się negatywne zmiany na rynku pracy. Ukształtował się wyraźnie malejący trend wzrostu zatrudnienia. W niektórych sekcjach sektora przedsiębiorstw, np. w przemyśle, zatrudnienie obniżyło się poniżej poziomu notowanego rok wcześniej. Sytuacja pogorszyła się znacznie na początku 2009 r., kiedy to spadek zatrudnienia wystąpił w całym sektorze, a najbardziej dotkliwy był w przemyśle przetwórczym (w marcu, w ujęciu rocznym, zatrudnienie było o 6,1 proc. niższe), w tym szczególnie w firmach produkujących wyroby tekstylne (spadek o 17,4 proc.), odzież (o 16,6 proc.), skóry i wyroby skórzane (o 14,8 proc.), w przemyśle elektronicznym (o 13,2 proc) i drzewnym (o 11,3 proc.). Stopa rejestrowanego bezrobocia wzrosła w końcu marca br. do 11,2 proc. W następnych miesiącach należy liczyć się z szybko malejącym popytem na pracę w firmach ograniczających działalność produkcyjną i usługową. Świadczą o tym planowane przez nie redukcje pracowników, spadek wolnych miejsc pracy, a także wzrost liczby osób pracujących na czas określony.
W końcu 2009 r. bez pracy pozostanie około 2,1 mln osób, a stopa rejestrowanego bezrobocia może wzrosnąć do 13,5 proc. Największe zwolnienia mogą mieć miejsce w firmach o profilu proeksportowym. Niewykluczony jest także zwiększony powrót do kraju naszych obywateli, którzy w celach zarobkowych podjęli pracę za granicą. Dotyczyć to będzie głównie Wielkiej Brytanii, Irlandii i Niemiec, gdzie emigracja zarobkowa Polaków jest bardzo liczna, a tendencje recesyjne szczególnie silne.Niepomyślny dla budżetu jest początek bieżącego roku. W I?kwartale deficyt osiągnął 10,6 mld zł, podczas gdy w poprzednich latach notowano w tym okresie nadwyżkę dochodów nad wydatkami. W tegorocznym budżecie największą niewiadomą stanowią dochody. Prognozę ich do ustawy budżetowej opracowano, przyjmując założenie, że w warunkach spadającego bezrobocia konsumpcja wzrośnie o 4,5 proc. Tymczasem już po pierwszych miesiącach wyraźnie widać, że nie ma co liczyć na tak dynamiczny wzrost płac i zysków firm, jak w ubiegłym roku. Gwałtownie przy tym rośnie bezrobocie. Nie bez znaczenia dla konsumpcji jest też malejące zapotrzebowanie na związane z nią kredyty, jak też wzrastające obciążenia gospodarstw domowych z tytułu obsługi kredytów hipotecznych zaciągniętych w walutach obcych. Impulsem podtrzymującym spożycie stała się natomiast coroczna waloryzacja świadczeń emerytalno- rentowych, oparta na wskaźnikach inflacji, powiększona o 20 proc. realnego przyrostu wynagrodzeń w gospodarce narodowej. Uwzględniając te czynniki spożycie indywidualne może być w I półroczu bieżącego roku o około 2 proc. większe niż przed rokiem (rok temu wzrost wyniósł 5,6 proc.), a w skali całego roku o 1,5 proc. Gospodarstwa domowe zmuszone będą stopniowo dostosowywać poziom konsumpcji do zmniejszającego się przyrostu siły nabywczej dochodów.
Konsekwencją obniżających się zysków i płac będzie spadek dochodów budżetowych z tytułu podatku od firm i osób fizycznych. Najbardziej jednak zagrożone są dochody z VAT-u. W rezultacie deficyt budżetu państwa może sięgnąć 40 mld zł, wobec założonych 18,2 mld zł. Istotnie zwiększy to potrzeby pożyczkowe budżetu (tzn. kwoty pożyczek, które trzeba wcześniej zaciągnąć, by sfinansować zaplanowane wydatki), wynikające m.in. ze spłaty wcześniej zaciągniętego zadłużenia (wykup obligacji i bonów skarbowych), na co trzeba zaciągnąć nowe pożyczki (wyemitować papiery skarbowe). Według ostrożnej oceny Ministerstwa Finansów, w 2009 r. potrzeby pożyczkowe mogą przekroczyć 155 mld zł, prowadząc do bardzo silnych napięć fiskalnych, tym bardziej że dla pozyskania potencjalnych inwestorów konieczne staje się sukcesywne zwiększanie rentowności papierów skarbowych.
W rezultacie trudności budżetowych znacznie większy niż w latach poprzednich może być przyrost długu publicznego, którego relacja do PKB, w bieżącym roku, prawdopodobnie przekroczy 50 proc., tj. pierwszy próg ostrożnościowy, określony w ustawie o finansach publicznych. Przekroczenie kolejnego progu (55 proc. PKB) - co według Komisji Europejskiej grozi już w 2010 r. - równoznaczne jest z ogromnymi restrykcjami w kształtowaniu wydatków w następnych latach. W tej sytuacji uleganie nieodpowiedzialnej eskalacji żądań płacowych grup społecznych, często o wysokim statusie materialnym, a także kreowanie nieuzasadnionych wydatków, nieuchronnie może prowadzić do zapaści budżetowej. To przełoży się m.in. na przyspieszoną inflację, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami przede wszystkim dla rodzin o niskich dochodach czy też utrzymujących się ze świadczeń socjalnych.
[srodtytul]Tytuł pochodzi od redakcji.[/srodtytul]