Inwazja na Wenezuelę, powtarzające się groźby wobec Kuby i Grenlandii, a teraz także postępowanie prokuratorskie wobec Jerome Powella. Jaki wpływ działania Donalda Trumpa mają na gospodarkę Stanów Zjednoczonych?
Rok zaczął się od porwania Nicolasa Maduro z Wenezueli 3 stycznia. Prezydent Trumpa mówił w wywiadzie dla New York Timesa, że kieruje się własną moralnością i własnym rozumem i nic więcej go nie interesuje. Wprawdzie nikt nie płacze po Maduro, ten człowiek uzurpował sobie stanowisko prezydenta Wenezueli, bo nie wygrał tych wyborów. Ale mimo wszystko to, co zrobiły Stany Zjednoczone, to jest złamanie prawa międzynarodowego. Można powiedzieć, że prawo międzynarodowe zostało zastąpione przez prawo dżungli.
Jakie pana zdaniem są intencje Trumpa, jeśli chodzi o porwanie Maduro i tę nieformalną inwazję na Wenezuelę? Pierwsze głosy mówiły o przywróceniu demokracji, ale nie widać takich działań. Trump zapowiadał wprowadzenie tam koncernów wydobywczych, ale Exxon już poinformował, że nie ma takiego zamiaru. To o co tam chodzi?
Rzeczywiście wielu obserwatorów rynku mówi, że ta interwencja Stanów Zjednoczonych może sprowadzić demokrację do Wenezueli. Okazuje się jednak, że administracja amerykańska już doskonale dogaduje się z wiceprezydent Wenezueli, która przecież uczestniczyła w tym systemie. Nic nie słychać, żeby miały być jakieś wybory parlamentarne, prezydenckie, nie ma też poparcia dla pani Machado, noblistki pokojowej. W związku z tym widać wyraźnie, że choć po pierwszym uderzeniu świat myślał, że tu chodzi o demokrację, to jednak chodzi o ropę naftową. Wenezuela ma najwięcej ropy na całym świecie. Jest to ropa dosyć trudna, zanieczyszczona siarką, trudna do wydobycia i w przerobie. Trump zapowiedział, że amerykańskie firmy wrócą do Wenezueli, będą wydobywały ropę. Fakycznie prezes Exxon wyraźnie powiedział, że nie tak szybko. Trump już zareagował, że Exxon w ogóle nie zostanie wpuszczony do Wenezueli. Za karę, jak rozumiem.
Czy ten rajd na Wenezuelę zostawił jakiś ślad na giełdzie? Jak to inwestorzy ocenili?
Rynki finansowe kompletnie zlekceważyły interwencję w Wenezueli, niesłusznie. Owszem, widać było ruchy na ropie naftowej, początkowo taniała, bo wróciły szanse na duże wydobycie w Wenezueli. Na razie wydobywają tam około 1 proc. światowej produkcji. Jeżeli nawet koncerny amerykańskie tam wejdą szybko, to wydobycie wzrośnie za rok, za półtora, bo trzeba odbudować fabryki i możliwości eksploatacyjne. Bardziej chyba w tej chwili ropa reaguje na to, co się dzieje w Iranie, bo tam jest prawdziwa rewolucja. Trump również grozi, że w Iranie zapanuje amerykański porządek. Nie czekam na to, ponieważ amerykański porządek wprowadzony w Iranie może się skończyć wojną domową w Iranie, a to mogłoby doprowadzić do katastrofy, a w ostatnich dniach doprowadziło cenę baryłki ropy do wzrostu w okolice 60 dolarów. Różne działania na całym świecie właściwie grożą bezpieczeństwu pieniędzy. Potencjalna rewolucja w Iranie i tego typu wydarzenia nie są obojętne dla pieniędzy. Ale na razie świat finansów na to nie reaguje. Nie widać reakcji na rynkach finansowych ani na rynku akcji, widać za to wzrosty na rynku metali szlachetnych – cena złota ustanowiła nowy rekord.
Amerykańscy prokuratorzy wszczęli właśnie śledztwo przeciwko szefowi Fedu, Jerome’owi Powellowi.
Jerome Powell powiedział, że Departament Sprawiedliwości wytacza mu kryminalną sprawę za remont budynku Fedu, która oczywiście jest pretekstem. To już w poniedziałek spowodowało spadki na kontraktach w Stanach. Chociaż nie wierzę, żeby to się utrzymało, bo rynki to lekceważą. Zadziwia mnie także silna pozyca dolara, który powinien być dużo słabszy, bo czekają nas w tym roku dziwne wydarzenia. Trump będzie chciał de facto przejąć kierowanie Fedem. Według mnie przed wyborami w listopadzie w USA też mogą dziać się dziwne rzeczy i to nie będzie sprzyjało dolarowi. Niepokojące jest to, że Trump od dawna mówi, że on powinien uczestniczyć w podejmowaniu decyzji przez Fed. Nawet gdy Powell przestanie być szefem Fedu, to może pozostać w gronie gubernatorów Fedu. Obserwuję w Stanach Zjednoczonych, nie tylko na linii prezydent - Fed - rynki finansowe, taki rozwój sytuacji, że uważam, że ten system osuwa się w sposób nieubłagany w stronę miękkiego autorytaryzmu.