Reklama

Piotr Kuczyński, DI Xelion: Tylko rynki finansowe zatrzymają Trumpa

Tylko rynki finansowe mogłyby doprowadzić do katastrofy, która by zatrzymała to, co się dzieje w USA – mówi Piotr Kuczyński, analityk DI Xelion wskazując, że duma kroczy przed upadkiem. Ekspert jest zaniepokojony rozwojem sytuacji w Stanach Zjednoczonych.

Publikacja: 12.01.2026 17:59

Gościem Aleksandry Ptak-Iglewskej był Piotr Kuczyński, analityk rynków w DI Xelion. Fot. mat. prasow

Gościem Aleksandry Ptak-Iglewskej był Piotr Kuczyński, analityk rynków w DI Xelion. Fot. mat. prasowe

Foto: parkiet.com

Inwazja na Wenezuelę, powtarzające się groźby wobec Kuby i Grenlandii, a teraz także postępowanie prokuratorskie wobec Jerome Powella. Jaki wpływ działania Donalda Trumpa mają na gospodarkę Stanów Zjednoczonych?

Rok zaczął się od porwania Nicolasa Maduro z Wenezueli 3 stycznia. Prezydent Trumpa mówił w wywiadzie dla New York Timesa, że kieruje się własną moralnością i własnym rozumem i nic więcej go nie interesuje. Wprawdzie nikt nie płacze po Maduro, ten człowiek uzurpował sobie stanowisko prezydenta Wenezueli, bo nie wygrał tych wyborów. Ale mimo wszystko to, co zrobiły Stany Zjednoczone, to jest złamanie prawa międzynarodowego. Można powiedzieć, że prawo międzynarodowe zostało zastąpione przez prawo dżungli.

Reklama
Reklama

Jakie pana zdaniem są intencje Trumpa, jeśli chodzi o porwanie Maduro i tę nieformalną inwazję na Wenezuelę? Pierwsze głosy mówiły o przywróceniu demokracji, ale nie widać takich działań. Trump zapowiadał wprowadzenie tam koncernów wydobywczych, ale Exxon już poinformował, że nie ma takiego zamiaru. To o co tam chodzi?

Rzeczywiście wielu obserwatorów rynku mówi, że ta interwencja Stanów Zjednoczonych może sprowadzić demokrację do Wenezueli. Okazuje się jednak, że administracja amerykańska już doskonale dogaduje się z wiceprezydent Wenezueli, która przecież uczestniczyła w tym systemie. Nic nie słychać, żeby miały być jakieś wybory parlamentarne, prezydenckie, nie ma też poparcia dla pani Machado, noblistki pokojowej. W związku z tym widać wyraźnie, że choć po pierwszym uderzeniu świat myślał, że tu chodzi o demokrację, to jednak chodzi o ropę naftową. Wenezuela ma najwięcej ropy na całym świecie. Jest to ropa dosyć trudna, zanieczyszczona siarką, trudna do wydobycia i w przerobie. Trump zapowiedział, że amerykańskie firmy wrócą do Wenezueli, będą wydobywały ropę. Fakycznie prezes Exxon wyraźnie powiedział, że nie tak szybko. Trump już zareagował, że Exxon w ogóle nie zostanie wpuszczony do Wenezueli. Za karę, jak rozumiem.

Czy ten rajd na Wenezuelę zostawił jakiś ślad na giełdzie? Jak to inwestorzy ocenili?

Rynki finansowe kompletnie zlekceważyły interwencję w Wenezueli, niesłusznie. Owszem, widać było ruchy na ropie naftowej, początkowo taniała, bo wróciły szanse na duże wydobycie w Wenezueli. Na razie wydobywają tam około 1 proc. światowej produkcji. Jeżeli nawet koncerny amerykańskie tam wejdą szybko, to wydobycie wzrośnie za rok, za półtora, bo trzeba odbudować fabryki i możliwości eksploatacyjne. Bardziej chyba w tej chwili ropa reaguje na to, co się dzieje w Iranie, bo tam jest prawdziwa rewolucja. Trump również grozi, że w Iranie zapanuje amerykański porządek. Nie czekam na to, ponieważ amerykański porządek wprowadzony w Iranie może się skończyć wojną domową w Iranie, a to mogłoby doprowadzić do katastrofy, a w ostatnich dniach doprowadziło cenę baryłki ropy do wzrostu w okolice 60 dolarów. Różne działania na całym świecie właściwie grożą bezpieczeństwu pieniędzy. Potencjalna rewolucja w Iranie i tego typu wydarzenia nie są obojętne dla pieniędzy. Ale na razie świat finansów na to nie reaguje. Nie widać reakcji na rynkach finansowych ani na rynku akcji, widać za to wzrosty na rynku metali szlachetnych – cena złota ustanowiła nowy rekord.

Amerykańscy prokuratorzy wszczęli właśnie śledztwo przeciwko szefowi Fedu, Jerome’owi Powellowi.

Jerome Powell powiedział, że Departament Sprawiedliwości wytacza mu kryminalną sprawę za remont budynku Fedu, która oczywiście jest pretekstem. To już w poniedziałek spowodowało spadki na kontraktach w Stanach. Chociaż nie wierzę, żeby to się utrzymało, bo rynki to lekceważą. Zadziwia mnie także silna pozyca dolara, który powinien być dużo słabszy, bo czekają nas w tym roku dziwne wydarzenia. Trump będzie chciał de facto przejąć kierowanie Fedem. Według mnie przed wyborami w listopadzie w USA też mogą dziać się dziwne rzeczy i to nie będzie sprzyjało dolarowi. Niepokojące jest to, że Trump od dawna mówi, że on powinien uczestniczyć w podejmowaniu decyzji przez Fed. Nawet gdy Powell przestanie być szefem Fedu, to może pozostać w gronie gubernatorów Fedu. Obserwuję w Stanach Zjednoczonych, nie tylko na linii prezydent - Fed - rynki finansowe, taki rozwój sytuacji, że uważam, że ten system osuwa się w sposób nieubłagany w stronę miękkiego autorytaryzmu.

Reklama
Reklama

Za czasów pierwszej prezydentury Trumpa mówiono, że Ameryka jest starą demokracją i tamtejsze instytucje są silne, że Trump rozbije te swoje ambicje o siłę Kongresu, siłę biurokracji w Waszyngtonie. Wygląda na to, że prezydent wyciągnął lekcję ze swojej pierwszej kadencji i teraz w mistrzowski sposób je osłabia.

Uważam, że to jest groźne. Przyzwyczailiśmy się do tego, że Clinton, Biden, czy Obama, prezydenci Stanów Zjednoczonych starali się dbać o to, żeby ten świat poruszał się we właściwym kierunku. Starali się trzymać świat w ryzach. A tutaj mamy prawo dżungli, nie prawo międzynarodowe. Martwi mnie, co się tam dzieje. Świat na razie specjalnie nie reaguje. Cihny mogłyby się sprzeciwić, ale tego nie zrobią, bo to oznaczałoby wojnę światową.

Jest tylko jeden czynnik, który mógłby przypomnieć w USA, że pycha kroczy przed upadkiem. Kto miałby spowodować ten upadek? Tylko i wyłącznie rynki finansowe. One mogłyby doprowadzić do jakiejś katastrofy, która by zatrzymała to, co się dzieje w USA. To osłabianie instytucji, o które pani pyta, zostało dokładnie opisane przed wyborami prezydenckimi w takim projekcie Project 2025 Heritage Foundation. Ta fundacja opisała, co trzeba zrobić, żeby prezydent miał pełną władzę. Na przykład należy usunąć kilkadziesiąt tysięcy lojalnych federalnych pracowników Stanów Zjednoczonych – i zastąpić ich lojalistami. Wtedy ta opoka, to głębokie państwo amerykańskie zniknie, zostanie zastąpione przez zwolenników pana Trumpa i będzie zupełnie inaczej to wszystko wyglądało. I to jest potwornie groźne. O tym się mało mówi, ale widać, że to idzie w tym kierunku.

Inwestycje
Złoto bije rekord ceny, a NBP – zakupów kruszcu
Inwestycje
OKI do poprawki. Wiemy jakie zmiany proponują eksperci
Inwestycje
Dla zagranicy Polska nadal jest atrakcyjnym rynkiem
Inwestycje
Jerzy Nikorowski, BM BNP Paribas BP: Dobre otoczenie dla inwestycji
Inwestycje
Prezes KDPW: Cieszmy się z tego, co było w 2025 r., ale absolutnie nie możemy osiąść na laurach
Inwestycje
Mamy nowe otwarcie na rynku i nową hossę pokoleniową
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama