Eskalacja napięć na linii USA-Iran, podważanie niezależności Rezerwy Federalnej, słabe dane z amerykańskiego rynku pracy i narastające bariery handlowe wobec krajów BRICS sprawiają, że inwestorzy ponownie uciekają w aktywa uznawane za bezpieczne. Jak podkreśla Michał Tekliński, ekspert Goldsaver i Goldenmark, to nie chwilowy impuls, ale efekt kumulacji ryzyk, które coraz mocniej definiują globalny krajobraz finansowy.
Czynniki makro i geopolityczne wpływają na ceny złota
W poniedziałek złoto ustanowiło nowy rekord wszech czasów, przekraczając 4600 dolarów za uncję w notowaniach spot. – To kolejny sygnał, że rynek metali szlachetnych wciąż reaguje na poważne czynniki makro i geopolityczne – podkreśla Michał Tekliński i wylicza.
Pierwszym czynnikiem są niejasności wokół niezależności Rezerwy Federalnej w USA. Informacje o groźbach zarzutów karnych wobec prezesa Fed Jerome’a Powella – uznane przez rynek za ingerencję polityczną – przyczyniły się do spadku wartości dolara i zwiększonego popytu na złoto jako zabezpieczenie przed ryzykiem politycznym i monetarnym.
– Jerome Powell stwierdził, że potencjalne oskarżenie należy rozpatrywać w szerszym kontekście gróźb administracji i ciągłej presji na wywieranie wpływu na decyzje banku w sprawie stóp procentowych. Warto też przypomnieć, że powtarzające się ataki administracji Donalda Trumpa na Fed w ubiegłym roku były głównym czynnikiem osłabiającym dolara i wspierającym złoto – zauważa ekspert.
Drugim kluczowym czynnikiem jest eskalacja napięć między USA a Iranem. – Rosnąca niepewność geopolityczna osłabia apetyt na ryzyko i zwiększa popyt na aktywa postrzegane za „bezpieczną przystań”, jak złoto, które historycznie służy jako ochrona kapitału w czasach globalnych napięć – przypomina Michał Tekliński.