Nierzadko jednak taki swoisty audyt realizowany przez rozczarowanych (bądź nawet rozsierdzonych) akcjonariuszy nie ma charakteru punktowego, lecz obejmuje szerszy zakres na osi czasu. O ile bowiem w sytuacji względnego zrozumienia dla obranego kierunku rozwoju emitenta oraz przybranych w tym celu środków wskazani zainteresowani potrafią mrużyć oczy na widok przejściowych niepowodzeń spółki, racjonalizując je i przyjmując za przekonujące tłumaczenia oferowane przez menedżerów. Gdy dochodzi zaś do kryzysu zaufania, wzrok się wyostrza, a spojrzenie staje się bardziej krytyczne.