– Rynek patrzy z niepokojem na sytuację epidemiczną w Chinach, gdzie notuje się najwięcej zakażeń covid od kwietnia. To oznacza, że zamiast łagodzenia restrykcji należy spodziewać się ograniczeń w przemyśle, transporcie i aktywności budowlanej, a to odbije się na globalnym popycie nie tylko na miedź, ale i na inne surowce. Po 30-procentowej zwyżce korekta w notowaniach KGHM jest jak najbardziej zasłużona – zauważa Szkopek, który dopiero co obniżył rekomendację dla akcji spółki z „kupuj” do „trzymaj”.

W perspektywie najbliższych tygodni specjalista widzi za to szanse na zwyżki notowań producentów węgla z GPW, które odbijają po wrześniowej przecenie. Wzrost cen węgla koksowego powyżej 300 dol. za tonę ciągnie w górę notowania skupiającej się na jego produkcji JSW. Jednak pod presją nadal są ceny surowca energetycznego, a to sprawia, że mimo oczekiwanych w czwartym kwartale niezłych wyników w skali globu producenci węgla wciąż tkwią w korekcie.

Czytaj więcej

Producenci węgla mogą liczyć na kontynuację prosperity, bo kryzys energetyczny nie ustępuje, a zwięk
Branża surowców ma szanse na strukturalną hossę

– W ostatnich tygodniach węgiel energetyczny w Europie taniał w ślad za gazem ziemnym za sprawą ciepłej pogody na początku sezonu grzewczego. Jednak ceny mają szanse na odbicie, bo końcówka listopada ma być chłodna, a dodatkowo problemy ze zwiększaniem wydobycia w Polsce sugerują, że niedobory surowca na krajowym rynku się utrzymają – ocenia Szkopek, według którego potencjał do odbicia ma Bumech.

Na wysokich cenach energii traci jednak branża hutnicza, co widać po zniżkach notowań Stalproduktu, które nie potrafią wyraźnie odbić się z blisko dwuletniego minimum. Zdaniem specjalisty Erste Securities potężne zapasy gotówki, przekraczające 50 zł na akcję, chronią spółkę przed popadnięciem w kłopoty. Jednak kryzys energetyczny jeszcze się nie skończył, a to oznacza, że sygnału do zwyżek w krótkim terminie w tym przypadku nie widać.

Ostatnie tygodnie przyniosły ogólnoświatową poprawę nastawienia do branży stalowej, ale także do spółek wydobywających metale szlachetne i przemysłowe. Jednak zdaniem Szkopka podobnie jak w przypadku producentów miedzi najbliższe tygodnie mogą być już gorsze za sprawą wpływu gorszej sytuacji epidemicznej w Chinach na popyt ze strony tego największego konsumenta surowców na świecie.

Przełomu nie widać też wśród notowanych na GPW producentów rolnych. Choć na świecie branża przeżywa boom za sprawą wywindowania cen płodów rolnych przez rosyjską inwazję na Ukrainę, to spółki znad Dniepru pozostają w trudnej sytuacji. Szanse na przedłużenie wygasającej w sobotę umowy pozwalającej na eksport ukraińskiego ziarna są duże, ale przedsiębiorstwa pracują w wojennej rzeczywistości.

– Warunki są cały czas wyjątkowo niekorzystne. Spadają rakiety, a przerwy w dostawie elektryczności wymuszają zatrzymywanie pracy chociażby tłoczni olejów. Spółki takie jak Kernel czy Astarta wymagają utrzymywania wysokiego kapitału obrotowego, co przy utrudnieniach w sprzedaży zbóż oraz problemach z dostępem do finansowania jest trudne. Jeśli takich mechanizmów nie naoliwi się gotówką, to one przestają pracować – zauważa Szkopek.

Mimo to przynajmniej Astarta utrzymuje dobre wyniki, a jeśli spółki przetrwają najbliższe trudne kwartały, to zdaniem specjalisty wyjdą z kryzysu wzmocnione. Jak tłumaczy analityk Erste Securities, prawdopodobnie będą one liderami konsolidacji branży rolno-spożywczej w czasie powojennej odbudowy Ukrainy.