Powiedzieć, że w tym roku na dolarze amerykańskim dzieje się naprawdę sporo, to tak, jakby nic nie powiedzieć. Od stycznia do września byliśmy świadkami wyraźnej przeceny zielonego. Doprowadziła ona do tego, że para walutowa EUR/USD z poziomu 1,03 z początku roku zawędrowała w okolice 1,21. Bariery tej nie udało się jednak sforsować i dolar zaczął odrabiać poniesione wcześniej straty. Trwało to jednak tylko dwa miesiące i doprowadziło parę EUR/USD nawet poniżej poziomu 1,16. Ostatnie tygodnie to kolejny zwrot akcji i powrót do słabszego dolara. Czy to już koniec emocji?
Mocne argumenty
Przynajmniej w teorii dolar ma solidne podstawy do tego, aby w końcówce roku znowu spróbować, chociaż w części, odrobić poniesione w tym roku straty. Argumentem do tego może być przyjęcie przez amerykański Senat ustawy reformującej system podatkowy. – Zdaniem analityków Goldmana Sachsa reforma zwiększy tempo wzrostu PKB USA o około 0,3 pkt proc. w 2018 i 2019 r., a według komentatora gospodarczego Larry'ego Kudlowa obniżki podatków sprawią, że „wzrost gospodarczy wróci do normy historycznej na poziomie 3–4 proc." – zauważa zespół easyMarkets. Już zresztą w poniedziałek dolar zaczął zyskiwać w relacji do euro około 0,4 proc. W efekcie para EUR/USD znalazła się przy poziomie 1,186. – Rynek uznał przyjęcie ustawy podatkowej przez Senat za dobrą monetę. To przełom, który sprawił, że proces legislacyjny jest coraz bliżej końca – uważa Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. Za dolarem przemawiać może także kalendarz makroekonomiczny. W przyszłym tygodniu zbiera się bowiem Rezerwa Federalna, która prawdopodobnie zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych. To teoretycznie powinno pomóc notowaniom „zielonego" chociaż, jak wiadomo, teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką. Znaków zapytania wciąż jest bardzo dużo.
Znaki zapytania
Może się bowiem okazać, że samo posiedzenie Rezerwy Federalnej będzie po prostu czystą formalnością. Eksperci są bowiem niemal przekonani, że Fed podniesie stopy procentowe, a wydarzenie to jest już uwzględnione w wycenie dolara. Ważniejsze mogą natomiast się okazać sugestie dotyczące tego, co bank centralny Stanów Zjednoczonych może zrobić w przyszłym roku.
Co więcej, sama reforma podatkowa, wokół której w ostatnim czasie było tak głośno, może się okazać źródłem problemów. – Dopiero teraz mogą się pojawić poważne trudności, gdyż do podpisu prezydenta Trumpa powinna trafić jedna wersja ustawy, a nie dwie. Dodatkowo, aby móc liczyć na to, że ustawa zostanie podpisana przed świętami, jej wspólna wersja powinna zostać przedstawiona do końca tego tygodnia, tak aby później mogła zostać ponownie uchwalona przez obie izby Kongresu – dopiero wtedy może trafić do prezydenta. Tymczasem to, co w minioną sobotę przyjął Senat, różni się od propozycji zaakceptowanej wcześniej przez Izbę Reprezentantów i to nie tylko w szczegółach, ale też kluczowych sprawach – zauważa Marek Rogalski. Na aspekt ten wskazują również analitycy Commerzbanku, którzy sugerują, że sytuacja na rynku wcale nie jest jednoznaczna, a inwestorzy czują się komfortowo przy obecnych poziomach pary EUR/USD. Wielkiego ruchu nie przewidują także eksperci z UBS. Ich zdaniem kurs EUR/USD może w krótkim terminie zjechać nieznacznie poniżej 1,18, jednak będzie to wszystko, na co będzie stać dolara, i po tym ruchu należy się spodziewać powrotu w okolice 1,185.