Dwadzieścia lat temu klienci jednego z singapurskich banków zaczęli masowo wypłacać pieniądze z kont, choć nie pojawiły się żadne informacje finansowe, które mogłyby taką reakcję uzasadniać. Panika wśród klientów była tak duża, że władze banku zdecydowały się zamknąć drzwi placówki, by nie doprowadzić do dramatu. Przyczyny, dla których doszło do tego runu na bank, pozostawały niejasne, dopóki w trakcie analiz nie stwierdzono pewnego zbiegu okoliczności. Otóż w dniu paniki doszło do strajku kierowców autobusów, przez co pod drzwiami banku zebrał się spory tłum. Inni ludzie błędnie odczytali to jako znak, że klienci gromadzą się, by wypłacić swoje oszczędności, więc zrobili to samo.