Jak wynika z badania UCE Research i Wyższych Szkół Bankowych to kolejny miesiąc dwucyfrowego tempa rosnących cen, do tego drożeją ponownie wszystkie analizowane kategorie. Wciąż najmocniej tłuszcze, jednak zamiast olejów teraz liderem wzrostu jest masło – droższe 48 proc. r./r.

Rząd zdecydował się na przedłużenie obowiązującej do końca lipca obniżki do zera stawki VAT na większość produktów spożywczych. Stosowny projekt znajduje się już w Komisji Finansów Publicznych, zakłada kolejne trzy miesiące obowiązywania zerowej stawki. Według szacunków ekonomistów na ten okres w sumie oznacza to mniejsze o ok. 4,5 mld zł przychody dla budżetu.

– Rząd nie miał wyjścia, teraz podniesienie VAT byłoby impulsem, wielu producentów podniosłoby ceny jeszcze więcej, a inflacja eksplodowałaby – mówi przedstawiciel jednej z dużych sieci. Działania handlu i producentów i tak temperują tempo wzrostu cen. – Realnie skala wzrostu kosztów jest dwu-, trzykrotnie wyższa niż widzi to klient – przyznaje jeden z producentów nabiału.

Sklepy walczą, organizując więcej promocji i rozwijając ofertę marek własnych. Polacy już łapią się za kieszenie, widać to choćby po zdecydowanym spowolnieniu rozwoju rynku produktów ekologicznych – jego wartość niemal się nie zmieniła, choć w poprzednich latach rósł dwucyfrowo.

– Kontynuujemy działania nakierowane na ograniczanie skali wzrostu cen dla konsumentów – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

– Największą niewiadomą są ceny nośników energii. Przy założeniu, że ceny surowców utrzymają się na podwyższonym poziomie, ale nie będą już radykalnie drożeć – szczyt inflacji powinien materializować się mniej więcej w tym momencie z inflacją lekko powyżej 15 proc. – uważa dr Michał Pronobis, ekonomista z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

– W kolejnych miesiącach – statystyczny efekt bazy powinien stabilizować inflację – dodaje. Przy złym scenariuszu i wzroście cen paliw, gazu, węgla w okresie jesień/zima można założyć, że inflacja może wzrosnąć nawet do 20 proc.