Z najnowszego raportu Izby Gospodarki Elektronicznej i Mobile Institute, który „Parkiet" poznał jako pierwszy, wynika, że zakupy internetowe robi już 87 proc. internautów, co oznacza wzrost rok do roku o 3 pkt proc. Widać także zdecydowane przesunięcia, jeśli chodzi o ulubione miejsca zakupów.

Sklepy stacjonarne są wciąż liderem, jeśli chodzi o wskazanie ulubionego miejsca zakupów, ale wynik 29 proc. oznacza spadek aż o 12 pkt proc. Z kolei kanały internetowe zyskały tylko przez rok 16 pkt proc. i mają już niemal 50 proc. wskazań.

Najmocniej zyskały aplikacje, ale również sklepy internetowe.

– Obstawiam dalszy wzrost udziału e-commerce w poszczególnych branżach, ponieważ wciąż jest on relatywnie niski. Dodatkowo, biorąc pod uwagę inflację, konsumenci, szukając oszczędności, będą jeszcze częściej kupować online – mówi Maciej Kraus, partner w Movens Growth Equity. – Sprzedaż online dominuje m.in. w elektronice i innych towarach niebędących produktami pierwszej potrzeby. Podstawowe zakupy spożywcze, które w ostatniej kolejności ograniczymy, szukając oszczędności, w dużo mniejszym procencie przeniosły się do internetu – dodaje.

Z raportu wynika również, że w tym roku znacząco wzrósł odsetek osób, które deklarują, że ich zakupy internetowe są większe niż stacjonarne, widać to w każdej z pięciu analizowanych kategorii. W przypadku odzieży mówi tak 29 proc., czyli aż 16 pkt proc. więcej niż rok wcześniej, taki sam wzrost wskazań odnotowały wydatki spożywcze, wskazane prze 23 proc. Generalnie ponad 60 proc. badanych deklaruje, że ich wydatki w sieci są większe lub przynajmniej takie same jak te dokonywane w sklepach stacjonarnych.

– Odpływ klientów raczej nie grozi nikomu, kto oferuje najlepsze ceny, ma ogromną ofertę i atrakcyjne warunki zakupu i dostawy. Mierzymy szereg wskaźników, w tym zadowolenie klientów, rosnącą wartość koszyka zakupowego, częstotliwość transakcji i szereg innych miar – nie widzimy podstaw do obaw – mówi Marcin Bruś, dyrektor ds. reklamy z Allegro.pl

– W pierwszym kwartale tego roku aktywnie kupowało u nas 13,4 mln osób, liczba ta stale rośnie mimo wysokiej bazy. Duży ruch w sklepach stacjonarnych jest faktem, po tak długim okresie pandemii i ograniczeń trudno się temu dziwić. Pamiętajmy też o osobach z Ukrainy, które dodatkowo wpłynęły na wielkość i wartość rynku w Polsce. Kluczowe jest jednak, gdzie finalnie dokonujemy zakupu – dodaje.