W ubiegłym tygodniu URT wszczął postępowanie administracyjne w sprawie nałożenia kary pieniężnej na TP SA za przekazanie URT niewłaściwych danych o przychodach z tytułu dzierżawy łączy telekomunikacyjnych. Kary mogą wynieść do 3 proc. przychodu ukaranego podmiotu, osiągniętego w poprzednim roku. "Ustalając wysokość kary, prezes URT uwzględnia stopień szkodliwości czynu, stopień zawinienia, dotychczasową działalność podmiotu oraz jego możliwości finansowe" - napisano w komunikacie. Prezes URT wezwał jednocześnie TP SA do wyjaśnienia w ciągu siedmiu dni przyczyn, które spowodowały, że spółka podała inną wielkość przychodów w sprawozdaniu dla URT, a inną w raporcie rocznym przekazanym Komisji Papierów wartościowych i Giełd. "Dane te są niezbędne do ustalenia przez prezesa URT dominującej pozycji Telekomunikacji Polskiej SA na krajowym rynku telekomunikacyjnym" - powiedział PAP rzecznik URT Jacek Strzałkowski. "Na razie to tylko ryzyko. Pod względem przychodów jest dość znaczna kwota, nawet jak na TP SA. Zwiększa to po prostu ryzyko i myślę, że spowoduje osłabienie notowań, zresztą już dzisiaj akcje TP SA spadły" - powiedział analityk BM BPH, Andrzej Łucjan. W czwartek na zamknięciu wartość jednej akcji TP SA wynosiła 15,65 zł po spadku o 3,1 proc. Pozycję dominującą zajmuje operator telekomunikacyjny, który ma możliwość zapobiegania skutecznej konkurencji na rynku dzięki stworzeniu mu możliwości działania, w znacznym zakresie, niezależnie od konkurentów, kontrahentów i konsumentów. Domniemywa się, że operator ma taką pozycję, jeżeli jego udział w rynku przekracza 40 proc. Ustalanie pozycji operatorów telekomunikacyjnych, w tym operatora dominującego, URT rozpoczął w kwietniu 2001 roku, co miało pozwolić prezesowi URT na skorzystanie w pełni z uprawnień regulacyjnych, nadanych mu na mocy prawa telekomunikacyjnego. Należy do nich m.in. nakładanie kar i wstrzymywanie wprowadzania nowych cenników.(PAP)