Na wtorkowym zamknięciu cena akcji EFL osiągnęła 110 zł. Od minionego czwartku papiery spółki wzrosły już o 120%. Według Joanny Gransort, odpowiadającej za relacje inwestorskie EFL, w spółce nie miały miejsca żadne wydarzenia, które uzasadniałyby znaczące zmiany kursu.
Wytłumaczeniem tej sytuacji może być bardzo niska płynność akcji po przejęciu firmy przez inwestora strategicznego, francuski bank Credit Agricole. Obecnie free float spółki wynosi ok. 12 tys. akcji, a więc zaledwie 0,2% wszystkich walorów. Umożliwia to przeprowadzanie transakcji spekulacyjnych przy zaangażowaniu relatywnie niedużych środków finansowych.
Oficjalnie nie wiadomo, kto i w jakim celu kupuje akcje. Nieracjonalne byłoby nabywanie w ten sposób walorów przez Credit Agricole ze względu na cenę akcji. Inwestor nie potrzebuje zwiększać pakietu kupując akcje na rynku, ponieważ po objęciu nowej emisji będzie dysponował ponad 90-proc. udziałem w EFL. Korzystając z wysokiej ceny akcje spółki zapewne sprzedają pracownicy.
Silna spekulacja na EFL zaczęła się od momentu notowania akcji bez prawa poboru. Spółka zamierza bowiem wyemitować 38,3 mln akcji z prawem do sześciu walorów nowej emisji po cenie 1 zł. W związku z tym wartość akcji teoretycznie powinna spaść sześciokrotnie. Na ostatniej sesji, na której papiery EFL były notowane z prawem poboru, kurs wynosił 240 zł. Oznacza to, że następnego dnia akcje spółki powinny spaść do ok. 35 zł.
Wczorajsza zwyżka kursu BIG-BG może wynikać z faktu, że został on pod koniec zeszłego roku dokapitalizowany. To rodzi nadzieję na poprawę wyników finansowych w tym roku. Rzecznik BIG-BG Wojciech Kaczorowski powiedział wczoraj, że w banku nie wydarzyło się nic, co mogłoby uzasadniać tak znaczny wzrost akcji.