- W przypadku dwóch pierwszych spółek do awansu wystarczyły odpowiednio wysokie obroty. Dwie kolejne firmy były bardzo blisko wyznaczonej przez nas granicy, jednakże konieczna okazała się także umowa z animatorem - informuje Piotr Kamiński, wiceprezes zarządu GPW. Według niego, w podobnej sytuacji jak Polnord i Wólczanka znajduje się więcej papierów z podwójnego fixingu, a niejednokrotnie mają one nawet umowy z animatorami. Pozostają jednak w niższej lidze wyłącznie dlatego, że ich przedstawiciele nie zwrócili się do giełdy z wnioskiem o przeniesienie do wyższej klasy.
Tak jak od pewnego czasu jest to już regułą, dwie spółki, na których obroty za ostatnie miesiące nie kwalifikują do notowań ciągłych, mogą w nich pozostać. - Warunkiem jest oczywiście przedstawienie nam stosownej umowy z animatorem najpóźniej na kilka dni przed ostatecznym terminem przesunięcia - zapewnia Piotr Kamiński.