Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa Rafako złożyło w połowie 2000 roku. Osoby podejrzewane o świadome działanie na szkodę spółki nie były już wówczas jej pracownikami. - Na razie dostaliśmy tylko zawiadomienie o zakończeniu śledztwa. Czekamy teraz na kolejne komunikaty z prokuratury i zakończenie sprawy karnej. Dopiero wówczas będziemy mogli zastanowić się, czy podjąć jeszcze jakieś kroki na drodze postępowania cywilnego - powiedział PARKIETOWI Zbigniew Miazek, członek zarządu Rafako.
O domniemanych nieprawidłowościach, które miały miejsce na WGT, PARKIET pisał na podstawie informacji uzyskanych od uczestników tego rynku pod koniec maja 2000 roku.
Ich podejrzenia wzbudziła działalność Rafako jako animatora rynku (market maker), którą to funkcję spółka pełniła od lutego 2000 roku. Licząc na uzyskanie dobrych cen na rynku forward, miała ona zarabiać na różnicy pomiędzy ofertą banku a własną ofertą prezentowaną na WGT. Wkrótce zaczęła jednak tracić na transakcjach giełdowych, których sens już na pierwszy rzut oka budził duże wątpliwości. Jej obsługą zajmowało się wówczas biuro maklerskie Krak-Brokers, które, jak mówili nasi informatorzy, blokowało innym brokerom dostęp do wyjątkowo atrakcyjnych ofert Rafako, co stanowiło pogwałcenie regulaminu WGT.
Przedstawiciele WGT kategorycznie zaprzeczali jednak wówczas, jakoby na jej parkiecie dokonywano operacji w wąskiej grupie zainteresowanych podmiotów, bez uwzględnienia ofert wystawianych przez innych uczestników rynku. W oświadczeniu przesłanym do PARKIETU Leszek Kotapski, ówczesny prezes WGT, pisał m.in., że zgodnie z regulaminem giełdy nad przebiegiem sesji nadzór sprawuje komisja sesyjna, która nie dopuszcza do jakichkolwiek manipulacji w zakresie zawierania transakcji.