Stwierdzenie, że czasy są ciężkie jest nie tylko banałem. Jest banałem mocno niestosownym i każdego, kto go powtarza, powinna spotkać kara co najmniej tak dotkliwa, jak tego, kto opowiada stare dowcipy. Z tego banalnego stwierdzenia płyną jednak całkiem niebanalne spostrzeżenia. Bo przecież trudno uznać za banał poważne kłopoty finansowe wielu bardzo znanych i bardzo wielkich firm, kończące się coraz częściej ich upadłością, jak choćby przypadek Enrona.
My na szczęście aż tak wielkich bankructw nie doświadczamy. Jednak dzieje się tak tylko z tego prozaicznego powodu, że u nas po prostu nie ma tak wielkich firm. Są za to firmy duże, jak na nasze warunki, a część z nich jest winna wierzycielom pieniądze duże nie tylko jak na nasze warunki. Część z nich pieniędzy tych oddać nie jest w stanie.
Na początku marca wierzyciele spółki leasingowej Clif odrzucili propozycję układu, w którym zarząd firmy postulował redukcję zobowiązań o 1/3 oraz przesunięcie spłaty pozostałej części do końca 2003 r. Sąd ogłosił upadłość Clifu już w grudniu ub.r., jednak wstrzymał procedurę jego likwidacji, proponując wierzycielom postępowanie układowe. Ci jednak postanowili z niego nie skorzystać.
Banki przejmą majątek spółki, który stanowią głównie wyleasingowane samochody, wyceniany na ok. 172 mln zł. Zobowiązania spółki wynoszą jednak ok. 236 mln zł. Teoretycznie więc stracą 27% swoich pieniędzy, zamiast 33%, gdyby przyjęły propozycję układu. W tym przypadku jednak banki są w tej dobrej sytuacji, że przejmują majątek nie wymagający sprzedaży, a przynoszący dochód w postaci rat leasingowych. Trudno się więc dziwić, że zamiast czekać w niepewności na to, co zrobi zarząd firmy, postanowiły wziąć majątek w swoje ręce.
W o wiele gorszej sytuacji są wierzyciele Netii, i to z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, spółka ta winna im jest o wiele większe pieniądze, po drugie - nie ma aż tylu łatwo zbywalnych aktywów, by w przypadku jej likwidacji mogli oni odzyskać sensowną część pożyczonych jej pieniędzy. Obligacje Netii na rynku wtórnym osiągały niespełna 20% ich wartości nominalnej, zarząd spółki zaś początkowo proponował wierzycielom wykup posiadanych przez nich papierów po cenie równej 11-14% ich wartości. To obrazuje skalę problemu, jaki mają jej wierzyciele. Nic więc dziwnego, że postąpili odmiennie, niż wierzyciele Clifu i prawdopodobnie przyjmą propozycję układu, w wyniku której staną się szczęśliwymi posiadaczami ok. 370 mln świeżutkich akcji Netii i modlić się będą, by spółka dalej dynamicznie się rozwijała, a jej papiery nabierały wartości. Może za kilka lat odzyskają w ten sposób nieco więcej niż kilkanaście procent swoich pieniędzy.