Komisja została powołana w grudniu ubiegłego roku przez Stanisława Speczika, nowego prezesa KGHM. - Po ocenie stanu projektu i dokonaniu bilansu afrykańskich zasobów stwierdzono, że najlepiej byłoby pozyskać dodatkowe złoża, aby zwiększyć efekty ekonomiczne. Niemniej same zasoby złoża w Kimpe wystarczają już do tego, aby zrealizowany tam projekt był opłacalny - powiedział PAP Jerzy Dobrzański, przewodniczący komisji i dyrektor generalny ds. hutnictwa KGHM.
Jego zdaniem, z punktu widzenia opłacalności ekonomicznej złoża zalegające na hałdach w Kongu uzasadniają budowę instalacji do przerobu znajdującej się tam rudy. Instalacja taka, której koszt szacuje się na kilka milionów dolarów, mogłaby być wybudowana w ciągu kilkunastu miesięcy. - W dotychczasowych kontaktach z kongijskim partnerem - Sodimico - nigdy nie zostało zanegowane prawo KGHM do rudy, której wielkość wynika z podpisanych umów - dodał J. Dobrzański.
Spółka rozpoczęła inwestycje w Afryce w 1997 r. Kontrakt na wydobycie rudy ze złoża Kimpe, jej przerobienie i sprzedaż uzyskanego produktu zawarto z kongijską spółką Sodimico przez pośrednika - spółkę Colmet International.
Według J. Dobrzańskiego, umowa była korzystna, bo płacono za udokumentowane złoże, nie ponosząc kosztów poszukiwań. Kontrakt wart był 25 mln USD. Działalności górniczej na złożu Kimpe zaprzestano w 1999 r. wraz z odejściem zarządu kierowanego przez Stanisława Siewierskiego. - Od samego początku KGHM nie traktował projektu Kimpe jako zamkniętego dzieła. Miało to być pierwsze z wielu przedsięwzięć w tym rejonie - mówił S. Siewierski jeszcze w trakcie realizacji inwestycji.
W 1999 roku straty poniesione z tytułu inwestycji w Kongu obciążyły wynik KGHM kwotą 153 mln zł. Rezerwę taką utworzył zarząd kierowany już przez Mariana Krzemińskiego.