Notowanie na giełdzie spółki--matki, której podstawowa działalność ma charakter produkcyjny to w chwili obecnej najczęściej wykorzystywana przez polskich przedsiębiorców formuła. Jednak coraz więcej spółek dostrzega korzyści, jakie grupom stwarza obecność w notowaniach "czapy" holdingu, czyli firmy dbającej o finansową płynność spółek zależnych. W takim kierunku ewoluują m.in. PGF, Budimex czy Swarzędz, które - jak deklarują - chcą w ten sposób usprawnić zarządzanie grupą.
- Z punktu widzenia spółki-matki, ale także akcjonariuszy, struktura grupy zarządzanej centralnie ma same plusy. Należą do nich przede wszystkim zwiększona zdolność kredytowa, łatwość kontroli, a co za tym idzie - większa przejrzystość - twierdzi Waldemar Mierzwa, rzecznik Budimeksu. - Największym problemem było przekonanie o konieczności reorganizacji spółek zależnych - dodaje. Pierwszy etap zmiany organizacji grupy budowlana spółka zamknęła publikując skonsolidowany raport za IV kw. 2001 r. i zapowiadając, że rezygnuje z podawania sprawozdań jednostkowych. Docelowo na GPW notowany będzie Budimex SA - zarządzający trzema spółkami zależnymi: grupującą centra generalnego wykonawstwa spółką Budimex Budownictwo, Budimex Nieruchomości i Budimex Koncesje.
- To tendencja ogólnoświatowa. Podstawowe zalety takiej konstrukcji to ułatwione finansowanie i kontrola nad działalnością spółek wchodzących w skład grupy. Jednak, aby umiejętnie stosować instrumenty inżynierii finansowej, konieczne są odpowiednie kwalifikacje. Pod tym względem świadomość uczestników polskiego rynku kapitałowego nie jest wystarczająca - mówi Mirosław Tkaczuk, dyrektor departamentu rynku pierwotnego DM Banku Handlowego.
Większość finansowych
holdingów z GPW ma problemy