Cena ropy naftowej na Międzynarodowej Giełdzie Paliw w Londynie pozostawała wczoraj na poziomie ponad 27 USD. Jeszcze kilka tygodni temu za baryłkę surowca płacono 18-20 USD.
Zdaniem Krzysztofa Cetnara, wiceprezesa PKN ORLEN, dyrektora ds. finansowych, rosnące ceny ropy naftowej i produktów naftowych pozytywnie wpływają na wyniki finansowe koncernu. - Możemy obecnie drożej sprzedawać zgromadzone wcześniej zapasy, co daje nam sporą przewagę. W zeszłym roku sporo straciliśmy na spadku cen ropy naftowej. W efekcie tego procesu obniżaliśmy ceny naszych produktów na rynku detalicznym i hurtowym. Sprzedawaliśmy coraz taniej zgromadzone wcześniej zapasy - powiedział PARKIETOWI K.Cetnar.
Jego zdaniem, wzrost cen ropy powinien poprawić wyniki już w II kwartale. - W I kwartale zanotowaliśmy przyrost przychodów ze sprzedaży w stosunku do analogicznego okresu 2001 r. - potwierdził wiceprezes PKN ORLEN.
Zdaniem analityków, zwyżki cen ropy naftowej, z jakimi mamy obecnie do czynienia, są spekulacyjne. - Mamy do czynienia z paniką i spekulacją - zaznaczył Grzegorz Lityński, analityk DM BZ WBK. - Na fali tych spekulacji korzysta PKN ORLEN, którego marże rafineryjne są tym wyższe, im wyższa jest cena ropy naftowej - stwierdził G. Lityński. Jego zdaniem, płocki koncern mógłby o wiele więcej zarobić na wzroście cen surowca, gdyby posiadał część wydobywczą. - W momencie wzrostu cen ropy naftowej poprawę wyników najszybciej odczuwają firmy, które wydobywają surowiec. Każde kolejne ogniwo łańcucha spółek przetwarzających ropę zarabia na wzroście jej cen coraz mniej - powiedział analityk DM BZ WBK.
- Sytuacja na rynku ropy naftowej jest obecnie bardzo niestabilna. Ostatni wzrost cen kontraktów na ten surowiec o ok. 40% miał charakter spekulacyjny. Zahamowały go informacje o rekordowo wysokim poziomie rezerw w USA - największym rynku konsumpcji ropy naftowej - stwierdziła Urszula Cieślak z Biura Maklerskiego Reflex.