Elektrim był poręczycielem części kredytu udzielonego spółce zależnej El-Net przez konsorcjum banków (jego łączna wartość wynosiła 305 mln zł). W połowie marca br. umowa z El-Netem została wypowiedziana. Kilkanaście dni później BRE i Pekao wezwały holding do wywiązania się ze zobowiązań dotyczących poręczenia kredytu. Banki swymi roszczeniami (62,7 mln zł w przypadku BRE i 35,1 mln zł Pekao) obciążyły rachunki Elektrimu na przełomie marca i kwietnia. Stało się tak, mimo trwającego w holdingu postępowania układowego, którym były objęte również wierzytelności banków. Zarząd Elektrimu nie skomentował tych wydarzeń, mimo że według opinii rynku były one niezgodne z prawem. Dopiero podczas niedawnej rozprawy układowej po pytaniach ze strony pozostałych wierzycieli holdingu jego władze przyznały, że przygotowują pozwy przeciwko BRE i Pekao. Co ciekawe, w komunikacie Elektrim podał, że sprawa została skierowana do sądu, gdyż banki nie spełniły przesłanych 2 kwietnia żądań zwrotu powyższych kwot. Wcześniej holding nie informował, że zwrócił się z takimi żądaniami.
Na wczorajszej sesji akcje Elektrimu straciły 10, 9%. Na zamknięciu wyceniano je na 2, 85 zł.