Huta Ferrum od kilku lat ma bardzo wysokie zobowiązania, co ma związek przede wszystkim z zakupem nowoczesnej linii do produkcji rur zgrzewanych prądami wysokiej częstotliwości. Na koniec ub.r. długi firmy przekraczały 113 mln zł, z czego około 50 mln zł stanowią zobowiązania długoterminowe. To poważne obciążenie dla przedsiębiorstwa.
Koszty finansowe w zeszłym roku sięgnęły prawie 18 mln zł, a rok wcześniej ponad 31 mln zł. Spadek to efekt nie tylko spłaty kolejnych rat kredytów, ale przede wszystkim, jak ocenia prezes Huty Henryk Pfeifer, obniżki stóp procentowych i faktu, że część zobowiązań denominowana była w euro. Spółce sprzyjał więc mocny złoty. Później kredyty zostały przewalutowane, co stwarza ryzyko wzrostu kosztów finansowych. - Zaufaliśmy opiniom np. ministra Belki, że złoty będzie się osłabiał. Zobaczymy, czy okażą się słuszne - tłumaczy prezes. Płynność przedsiębiorstwa w najbliższych miesiącach może się jednak poprawić na skutek działań wierzycieli.
ING Bank Śląski zgodził się na zawieszenie spłat rat kredytowych i odsetek za okres kwiecień-czerwiec br. Płatność ma być dokonana dopiero 31 października, ale pod jednym warunkiem - podjęcia podobnych decyzji przez BOŚ i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. - Staramy się także o zgodę tych instytucji. W sumie chodzi o istotną dla nas kwotę, a przesunięcie spłaty byłoby znaczącą ulgą - zapewnia prezes Pfeifer, ale nie chce mówić o szczegółach. Wiadomo jednak, że długi wobec tych wierzycieli związane są z zakupem przez spółkę linii produkcyjnej, a Huta winna jest im z tego tytułu 70 - 80 mln zł.
Sytuacja finansowa Ferrum nie jest dobra. W ubiegłym roku spadły o ponad 10 mln zł przychody ze sprzedaży i wyniosły 144,6 mln zł. Firma notowała także mniejsze niż w 2000 r., ale nadal wysokie straty. Zarówno na poziomie operacyjnym, jak i netto, strata przekroczyła 16 mln zł (rok wcześniej odpowiednio 21,7 mln zł i 44,25 mln zł).
Kluczowe znaczenie dla spółki miała sytuacja na rynku krajowym, na którym zrealizowano 77,4% sprzedaży. A sytuacja na nim nie jest najlepsza, Zamówienia w ub.r. były przesuwane lub ograniczane. Konkurencja też jest silna. - Wartość sprzedaży była znacznie mniejsza, ale wolumen nie jest już tak niski. Realizujemy praktycznie wszystkie większe kontrakty w Polsce. Bardzo dobrze funkcjonowaliśmy na rynku ciepłowniczym, po problemach na początku roku w następnych miesiącach dobrze wyglądała sprzedaż eksportowa. Problemem jest dla nas brak zamówień z sektora górnictwa naftowego i gazownictwa - przyznaje prezes, ale obecny portfel zamówień spółki ocenia jako nie najgorszy.