Syndyk masy upadłościowej Espebepe poinformował, że postanowienie wydano po rozpatrzeniu wniosków Stanisława Kowala, właściciela firmy Stako (wniosek złożył 14 stycznia 1999 roku), który bezskutecznie domagał się od giełdowej spółki wypłaty 250 tys. zł, oraz szczecińskiej firmy Calbud, której wierzytelność opiewała na 120 tys. zł. Decyzja sądu jest nieprawomocna, ale otrzymała klauzulę natychmiastowego wykonania.
- Spółce przysługuje oczywiście prawo złożenia zażalenia w ciągu 7 dni od otrzymania postanowienia. Niemniej syndyk już teraz przystępuje do pracy - powiedział PARKIETOWI Andrzej Stasiuk, sędzia komisarz w sprawie Espebepe.
Decyzją sądu zaszokowani byli natomiast przedstawiciele spółki. Jeszcze w poniedziałek w rozmowie z PARKIETEM Marek Diering, prezes Espebepe, mówił o podpisaniu dużego kontraktu i przede wszystkim bliskiej sprzedaży części gruntów położonych na przedmieściach Szczecina, co rozwiązałoby praktycznie problem zadłużenia.
- Nie wiedziałem nawet, że w poniedziałek odbywa się rozprawa. Sprawa o ogłoszenie upadłości ciągnęła się od kilku lat i była ona pochodną spornych zobowiązań zaciągniętych jeszcze przez nasze berlińskie przedstawicielstwo. Sąd wielokrotnie wzywał firmę Stako do uzupełnienia dokumentów, uznając, że wierzytelności nie są należycie uprawdopodobnione. Ze spółką Calbud udało nam się natomiast osiągnąć porozumienie. Dlatego nie rozumiem, skąd taka decyzja sądu. W wyznaczonym terminie przygotujemy zażalenie - powiedział Marek Diering.
Espebepe jest obecnie w trakcie realizacji postępowania układowego. W ostatnim czasie nastąpiły jednak opóźnienia w regulowaniu kolejnych rat. Do spłaty pozostało z tego tytułu niespełna 5 mln zł.